Dziecięce odloty i halucynacje.

Dzieci tak jak i dorośli szukają odmiennych stanów świadomości i są w tym dość kreatywne.
Z braku dostępu do używek, szukają naturalnych sposobów i eksplorują swoje ciało.
To nie jest poradnik dla dzieci i takie zabawy mogą być szkodliwe !

Życie płodowe.

Podejrzewam, że pierwsze doświadczenia psychodeliczne zaczynają się przed porodem.
To są tylko moje hipotezy, gdyż ciężko mi było znaleźć wiarygodne badania na ten temat.
Dziecko zanurzone w wodach płodowych i odcięte od bodźców zewnętrznych może mieć podobne odczucia jak osoby zanurzone w komorze deprywacyjnej.
Komora taka odcina nas od świata zewnętrznego i może powodować różne halucynacje. Ciężko stwierdzić co dziecko wtedy czuje, możemy się tylko domyślać, że świetnie się bawi.
Wiadomo, że dziecko słyszy rytmiczne bicie serca swoje (120-150 BPM) i matki (60-90 BPM) słyszy też dużo basów ze świata zewnętrznego i różne szumy.
Jest to psychodeliczna mieszanka, tempo (120-150 BPM) to szybkość muzyki transowej, dodajmy do tego dźwięki odczuwane całym ciałem, ruch w wodach płodowych
i mamy niezłą imprezę. Wszystko to wykorzystują dziś nieświadomie albo świadomie muzycy, aby wprowadzić nas w odmienne stany.

Niemowlę.

Dziecko po urodzeniu znajduję się w zupełnie innym świecie pełnym kolorów, kształtów, dźwięków i nowych doznań.
Rozpoczyna swą podróż i na dobry początek uzależnia się od ssania mleka matki, które na pewno ma wiele uzależniających substancji.

W przerwach między wchłanianiem i wydalaniem maleństwo obserwuje świat i zdobywa nowe doświadczenia, które później mózg przetwarza w snach.
Sny to nurkowanie w innej rzeczywistości i najczęstsze doświadczenie psychodeliczne.
Nie będę się o nich rozpisywał, gdyż każdy wie jakie marzenia senne bywają ciekawe i odjechane.

Dziecko kilkuletnie.

Stoi już twardo na nogach i rozumie różnice między snami a rzeczywistością.
Ma jednak małą wiedzę i wiele zjawisk jest dla niego magicznych i niesamowitych.
Często samo sobie wkręca różne historie i w nie wierzy, buduje na tej bazie zupełnie inną rzeczywistość.
Poza eksplorowaniem świata wyobraźni dzieci eksplorują też swoje ciała.
Mają lepiej rozwinięty błędnik i odporność na długotrwałe kręcenie, szaleją więc na karuzeli.
Uwielbiają ten stan, kiedy im się w głowie kręci po zejściu z karuzeli i zataczają się jak pijane.
Bez karuzeli też można się bawić, pamiętam jak z siostrą, kręciliśmy się w kółko, tak długo aż trudno nam było stać na nogach.
To jest świetne ćwiczenie na błędnik, ale też zmienia postrzeganie rzeczywistości.
Jeśli kręcimy się w koło, ogłupiamy błędnik i mózg wariuje, próbując przystosować się do nowych warunków.
Gdy przestajemy się kręcić, mózg nie nadąża za zmianą i cały świat zaczyna wirować.
Obraz staje się rozmazany i porusza się falami, dochodzą do tego różne doznania fizyczne.

Patrzenie na słońce i naciskanie na gałkę oczną też daje ciekawe efekty.
Doświadcza się powidoków, widzi się kontury obrazy, ale w negatywie barwy są odwrócone.
Można też zezować i palem przemieszczać oko, aby widzieć podwójnie.
Wielokrotnie tak robiłem, żeby zobaczyć inaczej świat.

Pamiętam też, że jako dziecko lubiłem jeszcze zanurzanie głowy wodzie i słuchanie zniekształconych dźwięków.
Efekt zdrętwienia nogi albo ręki też mi się podobał, takie efekty można było samemu osiągać, siedząc długo na niej.

Starsze dziecko.

Kilkuletnie doświadczenie i liczne obserwacje dorosłych na wszelkich uroczystościach prowadzą do niezdrowego zainteresowania się alkoholem i innymi używkami.
Pamiętam jak z całą zgrają dzieciaków, dopijaliśmy resztki z kieliszków.
Więc rada na koniec nie pij przy dzieciach, a jeśli już pijesz, to pij do dna nie zostawiaj krasnoludkom bo się narąbią.

Ciekaw jestem jakie wy mieliście doświadczenia, też tak robiliście?