Kawa zbożowa – przepis jak zrobić zamiast kupować

Powolne prażenie zboża i dodatków pozwala na zrobienie tego dobrego i zdrowego napoju.
Będąc mały, nie piłem kawy zbożowej, chciałem pić normalną kawę, a nie jakieś podróby dla dzieci. Teraz bardzo lubię i często pije, mieszam ją też pół na pół ze zwykłą kawą.
Lubię gorzki smak, rośliny hodowlane utraciły, gdyż ludzie preferują inne smaki, można też dodawać piołunu albo cykorii do potraw.

Kawę zbożową najczęściej robi się z żyta, orkiszu, i różnych dodatków.
Żyto bez dodatków hamujących wzrost ciężko mi kupić w okolicy, ale w sklepach spożywczych jest dużo różnych kasz, które świetnie się nadają do prażenia.
Zwykle robiłem tylko z kasz, ale teraz chciałem poeksperymentować i prażyć otręby z różnych zbóż.
Może i pomysł dobry, nie wiem, bo dodałem jeszcze zwykłe kasze i nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Płatki się trochę za bardzo spaliły, mi to nie przeszkadza, węgiel lubię od dziecka do tego stopnia, że przysmakiem dla mnie były tabletki z węglem aktywnym kupowane w aptece.

Zapaliłem ognisko i przygotowałem żeliwny kociołek. Można też z powodzeniem kawę prażyć na patelni albo w jakimś garnku.
Polecam żeliwne naczynia, gdyż mają dużą bezwładność cieplną i ciężej coś przypalić, a to często mi się zdarza.
Dlatego też wole robić kawę na ognisku, większe szanse są, że jej przypilnuję.
Pomieszałem kaszę i płatki, dodałem też startą pestkę awokado, która podobnie jak owoc jest bardzo wartościowa.
Szkoda mi wyrzucać pestki sadzę je albo ścieram i dodaję do potraw. Liście awokado podobno też są bardzo zdrowe, dowiedziałem się o tym, kiedy wiosną wyniosłem drzewko na słońce i w nocy mi przemarzło.
Zebrałem liście, wysuszyłem i zrobiłem sobie herbatki. Awokado jest dobre i zdrowe, ale też bardzo drogie, może lepiej je zasadzić i zbierać listki.

Kolejny dodatek to starte buraki, które dodaje się do kawy i praży razem z nimi. Czasem dodaję też starty korzeń cykorii, którą sadzę, bo ładnie wygląda i ma gorzkie liście.
Podobno dodaje się też korzenie mniszka lekarskiego, zbiera się jesienią suszy ściera na tarce i praży. W tym roku posadziłem, arcydzięgiel litwor i sprawdzę jego korzenie, jak tylko urosną.
Z ziarnami też można pokombinować i dodać np. sezam albo siemię. Lubię mieszać różne rzeczy, mniej boję się interakcji niż przedawkowania jednej rzeczy.
Nasiona bywają szkodliwe i ciężkostrawne, trzeba mieć to na uwadze. Lata ewolucji tak wpłynęły na nie, że przechodzą przez układ trawienny lekko uszkodzone i lądują na ziemi w kupce wodnistego nawozu.
Prażenie zmniejsza ilość szkodliwych substancji, np. kwasu pruskiego, który jest w pestkach wiśni śliwek moreli i czereśni i zostają same dobre substancje.
Robi się też kawę z żołędzi, proces jej przygotowania jest jednak bardziej skomplikowany, trzeba je ługować przed prażeniem, opisze ten proces jesienią, jak nazbieram żołędzi.

Ziarna i dodatki prażymy na małym ogniu, powoli mieszając ciągle, aby równomiernie się nagrzewały i robiły brązowe, nie powinny się spalić, bo stracimy wtedy cenne substancje. Po uprażeniu ziarna i dodatki mielimy w młynku lub ugniatamy w moździerzu.
Ja dopiero przed parzeniem kawy ugniatam w moździerzu, wydaje mi się, że wtedy lepsza, pewnie jest to złudzenie, ale przyjemniej tak mi się robi kawę.
Można też dosypać przypraw: goździki, ziele angielskie, cynamon, kardamon albo inne, które lubimy. Zachęcam do eksperymentów i stworzenia własnej receptury.

Kawę parzymy tak jak zwykłą, zalewamy ją wrzątkiem, gotujemy w garnku, albo robimy w ekspresie do kawy. Kawa zbożowa bardziej pęcznieje przy parzeniu, dlatego też mniej się jej sypie i nie ugniata tak bardzo, parząc ciśnieniowo.

Można kupić kawy zbożowe w sklepie, te rozpuszczalne są takie sobie, smakują sztucznie, dużo lepsze wydają mi się sypane albo w torebkach.
Samodzielnie zrobiona jednak smakuje najlepiej i jest dużo tańsza.