Wypalanie gliny w ognisku.

Opiszę wam próbę stworzenia małego pieca do wypalania z gliny i paru garnuszków. Wypalałem bez prądu i bez gazu a piec zrobiłem z gliny, która wykopałem w ogródku.
Lubię bawić się gliną i chcę się z nią bardziej zaprzyjaźnić. Moje eksperymenty różnie się kończą, chce też mieć w nich dużą swobodę, dlatego też ryzykownie byłoby korzystać z drogiego pieca na prąd.
Postanowiłem więc sam sobie zrobić piec do wypalania ceramiki.

Zapragnąłem mieć przenośny komin, w którym można wypalić rzeźby i inne drobne formy z gliny.
Komin miał mieć trzy główne wloty powietrza i komorę, do której mogę włożyć drewno i ceramikę.
Piec nie wyszedł tak jak chciałem, właściwie to zupełnie nie wyszedł. Udało mi się jednak wypalić dwie miseczki i płaski kawał gliny, który niestety pękł.
Cenniejsze jest jednak doświadczenie i wiedza, którą uzyskałem. Dzięki temu przygotuje kolejny wypał inaczej i mam nadzieje, że z większym sukcesem.

Ceramikę można wypalić bezpośrednio w ognisku, ale jak widać na załączonych obrazkach, nie jest to łatwe.
Podstawowy problem to zbyt szybkie nagrzewanie i chłodzenie powodujące pękanie ceramiki.
Główny mój błąd, to za duża bryła do wypalenia w stosunku do wielkości ogniska.
Teraz już wiem, że następnym razem zacznę, od mniejszych form i złoże je później w jeden komin.

Ustawiłem coś w rodzaju wieży z drewna i oblepiłem to gliną, którą wykopałem w ogródku.
Do gliny dodałem piasku i siana, żeby zrobić dobrą konstrukcję, która nie popęka w trakcie wypalania.
W kominie zrobiłem otwory mające dostarczyć do środka tlen potrzebny do spalania.
Dorzuciłem też małe garnuszki do środka, ulepili je moi znajomi w trakcie jednej z imprez.
Całość suszyłem powoli przez jakieś dwa tygodnie. Obsypałem wszystko drewnem a później ziemią, żeby nie zamokło w trakcie deszczu.

Drewno do wypalenie powinno być lekko wilgotne, aby powoli i równomiernie wzrastała temperatura w piecu.
Ja miałem zbyt mokre drewno i bardzo ciężko było mi podpalić kopiec.
Tym bardziej że wybrałem zły dzień i cały czas padało, a w nocy przyszła ogromna ulewa.
Przez cały dzień się pilnowałem ogniska, przekopywałem je dbałem aby równomiernie się paliło.

Gdy już było dużo żaru, postanowiłem zasypać ognisko ziemią, aby odciąć dopływ powietrza i powoli wychłodzić ceramikę.
Proces ten jest znany od bardzo dawna dzięki niemu można uzyskać piękną szarą/czarną barwę.
Tak powstawały staropolskie siwaki, które urzekły mnie swoją elegancją i prostotą.
Udało mi się osiągnąć te barwy, na brązowej glince wyszło bardzo ciemne a na szarej jaśniejsze.
Struktura jest błyszcząca grafitowa jakby mocno zarysowana ołówkiem, dla mnie wyjątkowo piękna i naturalna.
Bardzo ważne jest też to, że nie ma szkodliwych związków chemicznych, które są używane w zwykłej barwionej i szkliwionej ceramice.
Siwaki powstawały w całej Polsce, ale wyjątkowo dużo robiono w okolicach Krakowa, czyli rzut beretem od mojej pracowni.

Nakręciłem się bardzo na tę technologię i będę rozwijał ją w mojej zagrodzie :)
Więc spodziewajcie się kolejnych eksperymentów.

Jeśli sami lub z dziećmi chcecie się pobawić w wypalanie gliny w ognisku, to polecam to inaczej zrobić.
Myślę, że dużo lepiej będzie wykopać spory dół i w nim ułożyć lekko wilgotne drewno z drzew iglastych.
Do tego powsadzać parę przedmiotów zrobionych z gliny zmieszanej z piaskiem.
Ścianki naczyń lepiej, aby były grubsze niż w zwykłej ceramice.
Całość zasypać drewnem i na tym zrobić regularne ognisko z jedzeniem muzyką i tańcami:D po paru godzinach jak już zostanie w dziurze sam żar, trzeba wszystko zasypać ziemią.
Za dzień albo dwa można zrobić wykopki i poszukać ceramiki. Są spore szanse, że wam się uda, życzę powodzenia w eksperymentach.