Czarne Kury rasy Ayam Cemani

Ayam Cemani to wyjątkowa rasa czarnych kur pochodząca z Jawy albo Sumatry zdania co do jej pochodzenia są podzielone.
Mają czarne pióra, grzebienie, skórę, mięso i kości. Pigmentacja jest bardzo mocna i ich krew jest bardzo ciemna, to ona zabarwia całe ciało.
Jajka składają jednak jasne, hodowcy chcą to jednak zmienić i już osiągają ciemniejsze skorupki.
Wzbudzały podziw i były bardzo cenne, uważane były za lekarstwo i hodowane w celach obrzędowych. Kury te są nową rasą w europie i ich ceny są wysokie, na początku kosztowały po kilka tysięcy, teraz ich cena w Polsce oscyluje koło 100 zł co i tak jest sporo.

Kurki mam od wiosny i bardzo mi się podobają, niestety są płochliwe i agresywne. Kura siedząca na jajkach dziobała wszystko w zasięgu wzroku.
Chciałem, aby kury chodziły po ogrodzie i dbały o niego. Kogut miał jednak inne zdanie i uciekał do stada sąsiadki, w którym jest więcej dorosłych kur. Był to problem, bo rozbił stado sąsiadki na dwie grupy i rywalizował z drugim kogutem. Koguty całymi dniami się kłóciły i piały, teraz się dogadały, ale i tak jest problem z ich pianiem i uciekaniem.
Kury są bardzo szybkie, świetnie latają i manewrują w locie.
Złapanie ich kończy się porażką, jednak wieczorem wracają do kurnika.

Zdjęcia z mojego kurnika, a informacje z
https://www.ptakiozdobne.pl/504_Ayam_Cemani.html

Artystyczny bałagan pochwała lenistwa.

Podobno porządek w domu jest oznaką zmarnowanego życia.
Chyba że ktoś bardzo lubi sprzątać, to wtedy uprawia swoje hobby.
Mówią też, że rzeczy pozostawione same sobie najlepiej się porządkują.

Jako projektant przestrzeni dla dzieci wiem, że nie jest możliwe stworzenie uporządkowanego miejsca na długo.
Każde miejsce po zabawie wygląda jak pobojowisko, jeśli jest inaczej, to znaczy, że coś nie wyszło.

Pochwała lenistwa
Projektowanie samo organizującej się przestrzeni warto zacząć od zmiany myślenia.
Warto się rozluźnić i pogodzić z pewnymi rzeczami zrezygnować z idealizmu i skupić się na przyjemności.
Zawsze jest jakiś wybór, można stracić dużo czasu na prasowanie koszul albo pokochać pomięte rzeczy, można też wybrać inne materiały lub zmienić styl ubierania.
Lenistwo bardzo się przydaje do zorganizowania własnej przestrzeni. Osoby leniwe mniej sprzątają i mniej im ten bałagan przeszkadza. Osoba leniwa będzie leżeć i myśleć jak to ogarnąć bez wysiłku.
Zwykle kończy się na zamiataniu pod dywan i upychaniu rzeczy w szafie. Jednak takie rozwiązania też mają wady, bo nie ma gdzie siedzieć np. przekładanie ubrań z jednego krzesła, na drugie jest kłopotliwe i w końcu ten stos runie.
Mieszkam w pracowni i większość moich ubrań staje się ubraniami roboczymi, plany po farbach są normą, czasem od razu zaczynam od malowania ubrań, żeby nie mieć ograniczeń i czuć się komfortowo.Składowanie i stosy
Aby ułatwić sobie, składuje rzeczy w różnych skrzyniach workach. Wtedy tworzą się stosy i stare rzeczy ulegają zapomnieniu bo są na dole.

Artystyczny bałagan
Dobrze jest być artystą, bo artyści to brudasy i bałaganiarze wiele im się wybacza.Jak mają bałagan, to jest to bałagan artystyczny.
Chaos lepiej wpływa na kreatywność i swobodę wyrazu. Przypadkowe rzeczy leżące obok siebie powodują nowe skojarzenia i pomysły.
Taki artysta siedzi i myśli patrzy na ten bałagan i wtedy ma najlepsze pomysły. Mózg sam stara się znaleźć jakiś sens i uporządkować rzeczy, bo wtedy łatwiej jest zapamiętać, co gdzie jest.

Bałagan czy las?
Obserwując świat i inne fraktale łatwo dojść do wniosku, że najpiękniejsze rzeczy powstają na styku żywiołów i na granicy porządku i chaosu.
Las jest piękny a las na skraju łąki albo rzeki jest jeszcze piękniejszy. Pojawiają się nowe wyspecjalizowane organizmy.
Gnijące jedzenie, ziemia, brud, martwe rośliny, robactwo, grzyby, wszystko pomieszane i leżące na ziemi.
Mieszkając w lesie, człowiek dziczeje i mniej mu przeszkadza bałagan.

Śmieć czy materiał?
Każdy inaczej patrzy na przedmioty, to co dla jednych jest śmieciem, dla innych jest materiałem albo cenną rzeczą, która mogą przehandlować.
Każdy zbiera śmieci i wyrzuca wartościowe rzeczy. Wiele zależy od wiedzy, jaką mamy, im więcej tej wiedzy zdobywamy, tym mniej widzimy śmieci a więcej rzeczy przydatnych.
Wraz ze wzrostem świadomości bardziej przeszkadzają śmieci przemysłowe plastikowe, które uznajemy za szkodliwe dla zdrowia.
Zaczynają przeszkadzać śmieci graficzne jakieś loga na przedmiotach, niepotrzebne napisy, reklamy.
Jak ktoś lubi patrzeć w niebo, może odkryć, że światło zaśmieca i utrudnia widoczność.
Wrażliwe na dźwięki osoby mogą odczuwać zaśmiecenie pejzażu dźwiękowego.
Widzimy więcej śmieci i szukamy przestrzeni, która jest od nich wolna. Sprzątając, przenosimy i ukrywamy niepotrzebne rzeczy na śmietniskach.

Ludzie lubią mieć porządek, zwykle jednak unikają sprzątania, gdyż robienie bałaganu jest przyjemniejsze.

Na kolorowych zdjęciach fragmenty mojej pracowni, na czarnobiałych też, ale z innego miejsca.

Ceramika wypalana w glinianym piecu.

Tak wyglądają efekty wypalania glinianych przedmiotów w piecu opalanym drewnem.
Piec sam zrobiłem z gliny, którą wykopałem w ogródku, dokładny opis jego wykonania znajdziesz tutaj.
Palenisko opalane jest kawałkami drewna i trocinami. Wzory i kolory powstały w naturalny i nieprzewidywalny sposób.
Czernie szarości i srebrzystości powstały w wyniku kontaktu z drewnem i procesowi beztlenowej redukcji związków żelaza zawartych w glinie.
Zastosowałem też różne rodzaje gliny w różnych kolorach, głównie glinki szare, białe i brązowe.

## Przygotowania
Glinę kupiłem gotową i z niej ulepiłem małe i proste przedmioty, które susze przez tydzień. Większe rzeczy pękają, gdyż temperatura w piecu jest bardzo zmienna na różnych wysokościach. Można byłoby wcześniej wypalić przedmioty w piecu elektrycznym, ale chciałem zrobić to bez użycia prądu starymi metodami. Po wyschnięciu ceramikę poleruje się kamykami, aby nadać jej gładkość. Kamyki można znaleźć nad rzeką, aby przyspieszyć gładzenie, warto używać kamieni o różnej porowatości.

## Wypalanie
Sam proces wypalania trwa około trzech dni. Pierwszy dzień to powolne rozpalanie pieca załadowanego ceramiką. Trzeba wstać wcześnie, aby zdążyć, rozgrzać, piec do wieczora, na początku pali się delikatnie lekko wilgotnym drewnem, ja używam do tego świeżych trocin. Zasypuje piec od dołu i góry tak, aby ceramika była cały czas nagrzana z obu stron. Zbyt szybki wzrost temperatury mógłby spowodować popękanie ceramiki. Kolejny etap to rozgrzanie ceramiki do maksymalnej temperatury, do tego używam drobno pociętego wysuszonego drewna z drzew iglastych. Trzeci etap to ostateczne uzupełnienie pieca i zamknięcie dopływu tlenu. Piec napełnia się do samej góry drewnem i trocinami, wlot i wylot zatyka blachą i obsypuję ziemią, aby nie było dopływu powietrza. Ostatni etap to wygaszanie pieca, które trwa około dwóch dni i polega na powolnym dopaleniu reszty drewna bez dostępu tlenu. Po wystudzeniu pieca można wyciągać wypalone przedmioty i pewnie kawałki węgla drzewnego, które są efektem ubocznym.

## Ceramika siwa
Taka technika wypalania znana była do neolitu w wielu częściach świata. W Polsce nazywana jest ceramiką siwą i jedno z bardziej znanych stanowisk archeologicznych z piecem i tą ceramiką zostało odkryte w Tyńcu, czyli dziesięć kilometrów płynąc w dół Wisły od mojej pracowni. Zamiast drewna do opalania pieców stosuje się też wysuszone końskie łajno. Jak widać, mając czas i miejsce można wypalać ceramikę bez prądu i gazu. Lepienie i wypalanie daje dużo przyjemności, więc zachęcam do samodzielnego eksperymentowania.

Prosty i tani piec do wypalania ceramiki, który możesz zbudować w swoim ogrodzie.

Wszystko, co Ci potrzeba masz w ogrodzie, przyda się jeszcze łopata i pojemnik do mieszania ziemi.
To jest mój drugi taki piec, pierwszy rozebrałem, gdyż robiłem go inną techniką i nie za bardzo się udał, co opisałem w tym artykule:
https://112358.org/pl/content/wypalanie-gliny-w-ognisku

## Glina

Do budowy pieca potrzeba gliny piasku i ściętej wysuszonej trawy albo innych włókien, które wzmocnią konstrukcję. Glinę/ziemię możemy wykopać w ogródku, najlepiej obok miejsca, gdzie będzie stał piec. Jeśli masz wątpliwości czy na swojej działce masz glinę, wykop trochę dodaj wody i spróbuj ulepić z niej wałeczek, jeśli jest to możliwe, to masz dobry materiał do budowy, o ile wymiesza się go z piaskiem. Jeśli ciężko ulepić wałeczek a ziemia się klei, to może masz tak jak ja już wymieszaną glinę z piaskiem. Proporcje gliny i piasku dobiera się, robiąc identyczne kuleczki, z różną ilością piasku, które spłaszczamy na tę samą grubość. Po ich wysuszeniu sprawdzamy, które najmniej pękają. Można też kupić gotową, glinę wymieszaną z piaskiem nie jest droga, a praca idzie szybciej. Glinę zalewamy wodą i mieszamy tak, aby była lekko płynna. Ja kopałem wieczorem, zalewałem wodą i rozdrabniałem łopatą, na drugi dzień kilka razy mieszałem, dodawałem siana i kładłem kolejną warstwę. Budowałem tak przez dwa tygodnie, warstwa za warstwa, dzięki temu piec schnie równomiernie i ściany nie „spływają”.

## Trawa
Najlepsza będzie wyższa trawa, koszona kosą i podsuszona lekko. Taka tworzy najlepsze połączenia między warstwami i zapobiega pęknięciom. Można też dodawać korzonki, drobne gałązki, sznurki i inne włókna, które będą tworzyć „zbrojenie” pieca. Trawę dodajemy do rozrobionej z piaskiem lekko wodnistej gliny, mieszamy ją dokładnie, aby cała była w glinie.
Mieszanka trawy z gliną powinna się dobrze trzymać, tak aby można było wziąć ją do ręki i uformować grube wałki do lepienia ścian.

## Miejsce

Pierwsze co trzeba zrobić to znaleźć odpowiednie miejsce, gdzieś na uboczu oddalone od granicy działki tak, aby sąsiadom nie przeszkadzało. Jest nawet przepis dotyczący takich pieców i z tego, co pamiętam, powinien być pięć metrów od granicy. Piec dymi, jest opalany drewnem/trocinami dym nie jest duży, bo w końcowej fazie zamyka się wloty i wyloty pieca. Trwa to jednak kilka dni, zanim się wszystko dopali i czuć wtedy zapach palonego drewna.
Miejsce powinno być suche i równe, może jakaś odsłonięta górka, aby była dobra cyrkulacja powietrza.

## Palenisko

Warto na samym dole położyć cegły szamotowe albo kamienie. Dzięki temu piec będzie wytrzymalszy i łatwiej będzie wyciągać popiół. Dolne ścianki zrobiłem z gliny i wapiennych kamieni, które akurat miałem. Chciałem w ten sposób wzmocnić konstrukcję i zrobić ją odporniejszą na deszcz, gdyż to właśnie przy ziemi są najtrudniejsze warunki.

Palenisko zrobiłem okrągłe o średnicy 60 cm i wysokości 35 cm, wydaję mi się jednak trochę za małe i często trzeba dodawać drewno w pierwszym dniu wypalania. Cały piec ma wysokość 90 cm, zrobiłem go na swój wymiar, tak abym łatwo mógł sięgać ręką do rusztu, na którym jest ceramika.

## Ruszt i wlot powietrza

Palenisko chciałem oddzielić od komory, do wypalania zrobiłem więc ruszt z gliny.
Najpierw zbudowałem konstrukcje z płaskich kamieni i fragmentów zepsutej ceramiki i cienkich listewek na to położyłem warstwę gliny z sianem (4 cm) i od razu porobiłem patykiem dziurki.
Zrobiłem też tunel, którym wsadza się drewno i wlatuje powietrze, ustawiłem go w stronę najczęstszych wiatrów. Tunel jest zakończony na płasko tak, aby można go było łatwo zamknąć blachą i zasypać ziemią.

## Komin i komora na ceramikę

Pionowe ścianki jednakowej grubości budowałem do wysokości 90 cm. Każdą kolejną warstwę łączyłem sianem z poprzednią, dobrze to widać na zdjęciu, jak trawa z gliną spływa po ściankach.
Wygładziłem wnętrze komina gliną z dodatkiem soli, która polepsza właściwości mieszanki. Górę pieca zakończyłem na płasko tak, aby można było położyć na nim blachę i zamknąć wylot powietrza.

## Czekanie
Odczekałem 2 tygodnie, aby piec wysechł i powoli w nim przepalałem, aby osuszyć wnętrze, które wolniej schnie.

## Podsumowanie
Piec stoi i działa, dwa razy wypalałem w nim ceramikę i efekty są zadowalające.
W następnym artykule pokażę wypaloną ceramikę i opisze proces wypalania.

Iwan Czaj herbata z Wiązówki Kiprzycy

Chciałbym Cię zachęcić do spróbowania herbaty Iwan Czaj, czyli naparu z Wierzbówki Kiprzycy (Epilobium angustifolium), która rośnie u nas dość pospolicie.
Napar z tego zioła był kiedyś bardziej popularny od herbaty z krzewu herbacianego. Tak jak zwykłą herbatę można ją wysuszoną zieloną albo „przefermentowaną” czarną.

Liście zbiera się latem lipiec-sierpień, mi jednak było szkoda tych pięknych kwiatów, więc zbieram je dopiero teraz, jak przekwitną.
Liczę na to, że jeszcze bardziej rozsieją się w ogródku. Jest to roślina miododajna, a jej nasiona okryte są puchem kielichowym, który służy ptakom za wypełnienie gniazd, to tez skłania mnie do trzymania dłużej tej rośliny.
Z tego puchu podobno robiono też knoty do świec.

Herbata Iwan Czaj znana jest od XI wieku w Azji i Europie, najbardziej popularna była w Rosji i Anglii.
Była bardzo cenionym i ważnym rosyjskim towarem eksportowym. Straciła na popularności w XVII na rzecz chińskiej i indyjskiej herbaty.

Herbata ma działanie lecznicze, oczyszczające i wzmacniające, ma delikatniejszy smak niż zwykła herbata, nie jest też tak pobudzająca, jak napar z czarnej herbaty.

Roślinę można spotkać w całej Polsce, nie jest zbyt wymagająca, lubi ziemie próchniczne. Rośnie na skrajach lasów, na nieużytkach i łąkach, szybko się rozrasta i tworzy zwarte łany.

Ziele wraz z kwiatami zbieramy w słoneczny dzień, rozkładamy na czymś płaskim, aby wyszły wszystkie robaki, wybieramy najlepsze liście i kwiaty.
Zawsze warto zwrócić uwagę czy na liściach od spodu nie ma jakichś jajeczek, pleśni, pajęczyn albo zmian grzybiczych, gdyż może to popsuć smak.
Liście suszymy w zacienionym przewiewnym miejscu. Wysuszoną herbatę zamykamy w nieprzeźroczystych pojemnikach w ciemnym i suchym miejscu.

Można też herbatę „przefermentować”, nie jest to trafna nazwa, bo nie zachodzi tam fermentacja. Proces ten to utlenienie (oksydacja), potrzebujemy więc do niej tlenu, w przeciwieństwie do fermentacji alkoholowej, która odbywa się w środowisku beztlenowym dzięki drożdżom.
Aby „przefermentować” wiązówkę kiprzycę, trzeba po wstępnym podsuszeniu pokruszyć liście, tak aby puściły soki i otwarły się na działanie tlenu i temperatury, która przyspiesza ten proces. Tak pokiereszowane liście układamy luźno w słoiku i odstawiamy do ciepłego miejsca. Ważne, aby słoik miał lekko otwarte wieczko. Oksydacja trwa około 12 godzin widać to po ściemnieniu liści. Nie ma sensu dłużej trzymać zioła w słoiku, bo może zapleśnieć. Rozkładamy liście w ciemnym przewiewnym miejscu i dosuszamy. Wywar z takiej herbaty ma mocniejszy smak i intensywniejszy kolor.

Herbatę parzymy tak jak każdą inną, można ją kilka razy zaparzać.
Jeśli chcemy skorzystać z jej leczniczego działania, to parzymy w przegotowanej i lekko ostudzonej wodzie 80- 90 C, zalanie wrzątkiem powoduje zmarnowanie wielu cennych substancji.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wierzb%C3%B3wka_kiprzyca

Farba do drewna z łupinek orzechów.

Przepis na bardzo prostą do zrobienia farbę z łupinek orzechów włoskich.
Kolor jest ciekawy a barwnik naturalny. Dodatkowo substancje zawarte w skórkach utrudniają rozwój mikroorganizmów.
Jeśli macie w ogrodzie orzech to pewnie zauważyliście, że pod nim mało co rośnie.
Z zielonych orzechów robi się nalewkę, która jest lekarstwem na problemy żołądkowe.

Barwnik robimy z mięsistych zielonych skórek, którymi osłonięte są orzechy. Skórki skutecznie barwią też skórę, więc warto ubrać rękawiczki.
Skórki wsadzamy do garnka, który łatwo umyć. Dolewamy wody i gotujemy na małym ogniu. Możemy też zostawić w wodzie na dłużej wtedy też puszczą kolor.
Czekamy, aż się ostudzi i odcedzamy przez sitko, tak aby została nam woda z barwnikiem, jeśli kolor jest za jasny, podgotowujemy farbę, żeby woda odparowała.
Powstaje wodna farba, która możemy barwic drewno, materiały, skory i wszystko, co wchłania wodę.

Aby farba była bardziej penetrująca i dłużej się trzymała, możemy dodać alkoholu albo octu, dodatek soli zwiększy natomiast jej trwałość.
Farbę nanosimy pędzlem albo moczymy w niej przedmioty. Pomalowane przedmioty suszymy powoli, aby się nie zniszczyły.
Po pierwszym malowaniu kolor jest ładny intensywny, ale matowy i płytki, brakuje mu głębi. Można to zmienić, malując całość olejem albo nacierając woskami po wyschnięciu.
Zabezpieczy to też dodatkowo barwnik przed wypłukaniem i co ważne ochroni przed promieniowaniem UV, w którym wszystko blednie z czasem.

Farbę można długo przechowywać, najlepiej w zacienionym i chłodnym miejscu.

Barwnik ten jest też głównym składnikiem samoopalaczy. Można nim również barwic włosy.

Farby wodne dobrze mieszają się z farbami akrylowymi, które po wyschnięciu są bardzo wytrzymałe i są mniej szkodliwe niż farby oparte na żywicach syntetycznych.

Robiąc taką farbę, mniej szkodzimy środowisku, nie musimy na nią pracować ani po nią jeździć, znamy jej skład i nie używam szkodliwych pojemników, no i co bardzo ważne nie płacimy podatków, które później marnują politycy.
Satysfakcja też jest dużo większa, jak się pomaluje coś własnoręcznie zrobioną farbą.

Budowanie z czegokolwiek, naturalne budownictwo. Część I

Po wybudowaniu paru pieców z gliny poczułem się pewniej w lepieniu i postanowiłem zrobić coś większego naturalnymi metodami.
Zależy mi na tym, aby sprawdzić różne technologie i zbudować coś funkcjonalnego, może to będzie mały sklep na moje rękodzieło, albo domek dla gości.
Postanowiłem zrobić z tego, co mam, bez wydawania dodatkowych pieniędzy. Poczytałem o różnych technologiach i postanowiłem przetestować rozwiązania z budynków zwanych „eartship”, są to proste i tanie konstrukcje autonomiczne.
Budynki tego typu robi się z ziemi i innych ogólnodostępnych materiałów, budowa nie wymaga dużej wiedzy, skomplikowanych maszyn ani ciężkiego sprzętu.

## Miejsce i materiały
Wybrałem miejsce we frontowej części ogrodu, wyrównałem teren i przygotowałem przestrzeń.
Kolejnym etapem było zebranie różnych materiałów. Robiąc porządki w pracowni, znalazłem stare rury opony, butelki, zepsutą ceramikę i inne materiały odpadowe.
Ułożyłem na ziemi stare rury, określają one obrys budynku, mają też trzymać podłogę i ściany.
Tam, gdzie są opony, miały być dwa wejścia, jednak po wysłuchaniu dobrych rad i przemyśleniu kwestii postanowiłem zrobić jedno małe wejście/okno dla dzieci i drugie trochę większe od południowo-wschodniej strony dla dorosłych.
Dzięki temu budynek będzie cieplejszy i mniej się będzie wychładzał. Od północnej strony będzie bardzo gruba ściana bez okien a od południowej, cieńsza ściana gliniana z oknem i przeszklenie na całej powierzchni, które zimą będzie działać jak szklarnia.

## Szkło i ziemia
Mając już obrys budynku, ułożyłem z kolegą butelki po piwie, które dostałem od sąsiadów. Wystarczyło mi na całą podłogę i pierwszą warstwę ściany.
Szklane opakowania są dobrym materiałem, izolują od ziemi, wyciszają i zabezpieczają przed gryzoniami, które jakoś ze szkłem sobie nie radzą.
Butelki układaliśmy puste (izolacja powietrzna), obok siebie na wilgotnej glinie całość zasypaliśmy kolejną warstwą ziemi.
Powstała w ten sposób podłoga, na którą będę dawał kolejne warstwy aż powstanie idealne klepisko. Zrobię to jednak dopiero, jak całość zadaszę.

Ziemię na budowę wykopuję od strony południowej, powstanie dziura, w której będzie się zbierać nadmiar wody z dachu i w której zamierzam hodować rośliny na kaskadowych półkach.
Ostatnie susze przekonały mnie do takiej hodowli roślin i zbierania wody w dołach.
Ziemia w tej części ogrodu jest mieszaniną iłów z piaskiem, więc mam mniej roboty wystarczy ją rozkopać, namoczyć i wymieszać z sianem.
Siano mam też z ogródką, koszę je kosą i dodaję do mieszanki podsuszone.

##Kolejna warstwa drewno opałowe i ziemia
Butelki się skończyły, a sama ziemia nie jest najlepszym rozwiązaniem. Można użyć siana lub słomy pomieszanej z gliną.
Często tez robi się budynki z klocków sprasowanej słomy i wszystko oblepia gliną. Nie znam żadnego rolnika, ale miewam różne odpady drewniane, więc skorzystałem z technologi zwanej cordwood.
Polega ona na budowaniu z podsuszonego drewna opałowego łączonego za pomocą gliny z dodatkiem piasku. Podobnie jak butelki ułożyłem równo pocięte kawałki drewna. Cordwood to stara technologia, która była popularna też w Polsce na północy kraju.
Jak widzicie na zdjęciu, wystają duże kawałki drewna, zrobiłem tak, aby kolejne warstwy ściany nakładać narzucając glinę wymieszaną z sianem, co dodatkowo jeszcze zwiąże całość.
Kawałki drewna wystające ze ścian, stworzą ładne nietypowe wzory, które wzmocnie i zachowam. Ścianę po wyrównaniu i opale ogniem i wybielę wapnem, co dodatkowo zabezpieczy i podkreśli jej piękno.

##Wszystko wolno
Całość robię w wolnych chwilach i powoli. Sypię ziemię do pojemników i czekam, aż rozmoczy ją deszcz, a kolejne warstwy wyschną.
Będą więc następne części tego tekstu wraz z postępem budowy.

Czarny dąb.

Widzieliście czarny dąb? Drewno zbite ciężkie twarde i całe czarne. Tak wygląda przetworzone i niemalowane. Zabezpieczam je tylko olejem bezbarwnym.
Mało osób zna to drewno, bo jest trudno dostępne ciężkie w obróbce i drogie. Nawet jak ktoś je widział, to raczej pomyśli, że to jest malowany na czarno dąb, niż inny gatunek drewna.
Nazywany jest czasem polskim hebanem i wiele osób może się zastanawiać, gdzie takie drewno rośnie. Okazuje się, że czarny dąb nie rośnie a długo leży pod ziemią.
Jest to zwykły dąb, który przewrócił się i został zalany lub zasypany ziemią. Po kilkuset latach leżenia zachodzą w nim zmiany fizykochemiczne. Drewno mineralizuje się, zmienia się jego kolor pod wpływem reakcji z żelazem.
Zaczyna przypominać bardziej węgiel niż drewno. Widoczne są jednak wzory i „słoje”, a raczej charakterystyczne dla dębu błyszczki takie małe punkty, które mają inną strukturę i inaczej odbijają światło.

## Suszenie
Drewno takie można znaleźć w kopalniach, żwirowniach a najczęściej małe kawałki na brzegach rzek. Szczególnie po powodziach, pojawia się go więcej, woda odrywa brzegi i odsłania nowe kawałki.
Drewno z rzeki niestety zwykle jest zbyt popękane, gdyż za szybko wysycha.
Jeśli uda ci się znaleźć taki kawałek to najlepiej na początku go nawilżać, aby nie tracił za dużo wilgoci z powierzchni.
Można go też suszyć w wilgotnych trocinach albo w piasku. Drewno powinno, schnąć bardzo powoli, w jednorodnych warunkach, bez dużych wahań temperatury i wilgotności.
Ludzie często nie znają wartości tego materiału i używają go do palenia, bo pali się długo i daje dużo ciepła. Po spaleniu zostaje miękki drobny brązowy popiół, który używam do barwienia drewna.

## Obróbka czarnego dębu.
Zwykle robię więcej rzeczy z czarnego dębu naraz, gdyż strasznie brudzi wszystko w okolicy.
Momentalnie pracownia robi się czarna, a osoby obrabiające go wyglądają, jakby wyszli z kopalni.
Do obróbki czarnego dębu stosuje wytrzymalsze i lepsze narzędzia, materiał jest twardy zmineralizowany i wszystko szybko się tępi. Bardzo dużo jest też odpadów, gdyż ciężko wykroić niepopękany kawałek.

## Wyroby z czarnego dębu
Najbardziej sprawdza się w kuchni deski zrobione z niego nie przypalają się od gorących garnków są wytrzymałe a jedzenie na nich prezentuje się świetnie.
Robię też deseczki do mieszania, nożyki patyczki pałeczki i inne akcesoria kuchenne. Nadaje się tez dobrze na biżuterię i różne drobiazgi, bardzo ładne jest połączenie z krzemieniem pasiastym.
Przedmioty z czarnego dębu potrafią być bardzo drogie, są osoby, które sprzedają deski do krojenia z piękna historią certyfikatami i badaniami za ponad tysiąc złotych.
Jak dla mnie to naciąganie ludzi i bezsensowne marnowanie środków i energii.
Można też być oszukanym i kupić normalny dąb jako czarny.
Czarny dąb ma różne odcienie, drewno powinno być całe czarne, a nie tylko na krawędziach.
Czasem ma odcień szarawy i mniejszy połysk, wydaje mi się, że są to kawałki, które krócej leżały pod ziemia.
Jest cięższy od zwykłego dębu o jakieś 7-10 % sprawia też wrażenie zimniejszego.

## Poszukiwania
Jeśli masz gdzieś w pobliżu rzekę warto się przespacerować po ulewnych deszczach i poszukać czarnych ciężkich kawałków.
Odczyszczone bardzo ładnie wyglądają

Suszarnia na energie słoneczna z puszek po piwie.

Jeśli tak jak ja lubicie suszone pomidorki, grzyby lub zioła to może zaciekawi was to proste urządzenie. Można je łatwo i tanio zrobić z ogólnodostępnych materiałów.
Latem suszę na niej rośliny i grzyby a zima dogrzewam nią szklarnie, można tym systemem ogrzewać też małe wnętrza.
Jeśli mamy duży zbiornik to możemy to urządzenie przerobić na nagrzewnicę wody, wystarczy podpiąć na górze rurki i ogrzewać nią wodę.
W słoneczny dzień powietrze wylatujące z tej skrzynki ma temperaturę około 60 C. Można otrzymać wyższą temperaturę, łącząc parę takich urządzeń lub ogniskując na nim światło lustrami.

Do zrobienia takiego kolektora przydatne mogą być takie rzeczy:
puszki po piwie niepogniecione
szyba i rama do niej (można wykorzystać stare okna z rozbiórki najlepiej, takie podwójne)
czarna farba w spraju najlepiej do kominków.
Izolacja odporna na wyższe temperatury np. wełna mineralna
przydaje się tez silikon do uszczelniania.

Zaczynamy od piwa, wypijamy go tyle, aby dało się zrobić kolektor :D
W puszkach wycinamy otwory w górnej i dolnej części, robimy to tak, aby ładnie się składały w jedną rurę, a powietrze przez nie płynnie przepływało.
Puszki są najlepsze, bo cienka blacha idealnie przenosi ciepło, szczególnie jak jest pomalowana na czarno.
Można użyć też innych rurek, ważne, aby były cienkie i dobrze przewodziły ciepło (miedziane ruski są bardzo dobre, ale niestety drogie).
W dolnej i górnej ramie robimy otwory tak, aby wchodziły w nie puszki.
Tylną ściankę dobrze jest zaizolować wełna mineralna i uszczelnić, wtedy są najmniejsze straty ciepła.

Montujemy puszki na sztywno, uszczelniamy je silikonem na końcach tak, aby powietrze wchodziło dolnymi otworami w ramie przechodziło przez rurki i wychodziło górą.
Całość malujemy czarną farbą kilka razy i zamykamy wszystko szczelnie.

Ustawiamy do słońca i cieszymy się ciepłym powietrzem.
Rośliny dobrze jest suszyć w cieniu, można zabudować górę tak, aby nie padało tam światło.
Zioła i grzyby najlepiej suszyć w temperaturze około 35-40 C wtedy nie tracą swoich cennych właściwości.
Temperaturę można regulować za pomocą ustawienia kolektora do słońca.

Ciepło z kolektora można też próbować zamienić na prąd. Silnik sterlinga działający dzięki różnicy temperatur mógłby napędzać prądnicę.
Niestety ciężko taki silnik zrobić z drewna a w metalu nie idzie mi tak dobrze.

Suszarnia działa już parę lat, wydajność trochę spadła rozszczelniła się i farba poodpadała.
Kombinuje teraz jak taką instalację zrobić szybciej i taniej, postawić na dachu i dogrzewać wnętrza zimą.

Wabienie motyli i innych owadów

Opiszę sprawdzone sposoby wabienia motyli, które możesz zastosować w ogrodzie lub na balkonie.
Wabienie motyli polega głównie na stworzeniu im bezpiecznej i obfitej w smaki i aromaty przestrzeni.

## Miejsce
Najlepiej wybrać słoneczne, ale osłonięte przed wiatrem miejsce.
Świetnie się nadaje na to dziki zakątek ogrodu niekoszony z pokrzywami i innymi dzikimi roślinami, na których mogą żerować larwy.
Miejsce z patykami i gałęziami, w których mogą się chować motyle i inne owady.
Miejsce to powinno być spokojne, aby motyle się nie płoszyły.

## Poidło
Zacznijmy od poidła dla owadów i małych ptaków.
Poidło robi się bardzo prosto, napełniamy jakiś pojemnik żwirkiem patykami i nalewamy do niego wodę.
Bardziej sprawdzają się płaskie miednice o dużej powierzchni, idealny byłby strumyczek albo oczko wodne z łagodnym brzegiem i żwirkiem, na którym owady mogą stanąć i bezpiecznie się napić.
Motyle piją też wodę z wysychających kałuży. Z wodopoju będą korzystać też pszczoły i inne owady. Wieczorem pojawią się ćmy i ślimaki.
Woda szybko wysycha, jeśli nie ma deszczy, więc warto ją regularnie uzupełniać szczególnie w upalne dni.
Wodopój, który zrobiłem, znajduje się pod rynną i zawsze w okolicy jest dużo wilgoci, która skrapla się na zimnych i metalowych częściach misy.

## Karmnik
Kolejną misę stawiamy w słonecznym miejscu i wypełniamy ją słodkimi i fermentującymi owocami
takimi jak: poprzecinane pomarańcze, gruszki, ananasy, śliwki, słodkie jabłka i inne aromatyczne słodkości.
Można je zmielić i smarować nimi gałęzie albo rozkładać w różnych miejscach.
Zapach i aromat przyciąga owady z daleka prosto do naszego ogrodu.
Jeśli robicie wina, to możecie użyć przefermentowanego miąższu z owoców lub kwiatów.
Tydzień temu wylałem resztki z kwiatowego wina akacjowego i efekt był niesamowity.

## Kwiaty
Żywe rośliny sprawdzają się jeszcze lepiej i pięknie wyglądają w upalny dzień oblepione motylami.
Kwiatem bardzo lubianym przez motyle jest Budleje Dawida, występują ona w różnych kolorach i rzeczywiście motyle się do niej przylepiają na wiele godzin szczególnie rusałki.
Jest też tańsza i bardziej praktyczna roślina Lebiodka pospolita (Origanum vulgare) zwana potocznie oregano.
Ziółko to jest smaczne i bardzo szybko się rozrasta po całym ogrodzie i wabi stada motyli wszelkich kolorów.
Białe i żółte kwiaty warzyw świetnie wabią jasne bielinki.
Astry, lilaki, mięta, lawenda też bardzo przyciągają kolorowe owady, warto więc eksperymentować i sadzić wielokolorowe kwiaty, aby kwitły cały czas.
Motyle widzą kolory i mają różne preferencje, z moich obserwacji wynika, że lubią te kolory, na których dobrze się maskują.

## Kamienie
Motyle są zmiennocieplne i rano potrzebują się wygrzewać na kamieniach, więc warto im ułożyć jasne i ciemne kamienie, aby w chłodniejsze dni mogły się rozgrzać przed lotem.

Motyle wprowadzają bajkowy klimat do każdego miejsca, obserwacja ich lotu jest bardzo relaksująca.
A jeśli chcesz mieć jeszcze więcej motyli to warto hodować larwy i je wypuszczać.W poprzednim artykule opisałem cały proces.
https://112358.org/pl/content/domowa-hodowla-motyli-rusa%C5%82ki-pawik