Kwiaty „akacji” w cieście naleśnikowym i degustacja innych kwiatów.

Majowe kwiaty są smaczne i bardzo uatrakcyjnią twoje posiłki. Opisze akacjowe placki i inne smaczne kwiatki, które pewnie jeszcze nie zagościły w twoim jadłospisie.

Robinia akacjowa, grochodrzew zwana błędnie „akacją” to jedno z moich ulubionych drzew, ma piękne drewno o niespotykanych cechach.
Teraz można zbierać kwiaty i tak jak to opisała zrobić wino ( https://steemit.com/polish/@bowess/wino-z-kwiatow-akacji-robinia-pseudo… ) lub zjeść w inny sposób.
Kwiaty są surowcem lekarskim, wspomagają trawienie, oczyszczają i wzmacniają.

Kwiaty w cieście naleśnikowym zbierałem i przygotowałem razem z Lilką.

Jeśli chcemy skosztować takich przysmaków.
Bierzemy papierową torbę albo jakiś koszyczek i idziemy na spacer, gdzie rosną młode akacje. Ważne, żeby to było z dala od samochodów i zanieczyszczeń.
Kwiatostany zbieramy całe, zbiera się je bardzo szybko i przyjemnie, można odcinać nożyczkami.
Rozkładamy je na czymś płaskim, aby wyszły robaczki.

Przygotowujemy ciasto naleśnikowe.
Ciasto naleśnikowe jest proste do zrobienia, ale są różne metody i przepisy.
Pewnie masz swój, ulubiony więc nie będę się rozpisywał. Jeśli nie znasz, to polecam poszukać w sieci i znaleźć swój ulubiony.

Całe kwiatostany chwytamy za łodyżkę i moczymy w cieście naleśnikowym, układamy je na rozgrzanej patelni tak, aby wystawały łodyżki.
Pieczemy z dwóch stron jak placki i czekamy, aż trochę ostygną.

Do ręki i do buzi
Chwytamy za łodyżkę i przytrzymujemy ciasto zębami i wyciągamy pustą łodyżkę.
To jest dużo szybsze niż obieranie kwiatostanów, przed robieniem placków.
Placki szybko znikały z talerza w trakcie pieczenia, tyle udało mi się ocalić do zdjęcia.

Jako dodatek do placków proponuje inne kwiaty, które można teraz zebrać.

Bowes polecała bratki fiołki i lilaki https://steemit.com/polish/@bowess/salatka-majowa-kwiatowo-szczawiowa, ja polecam jeszcze:

Kwiaty dzikiej róży, które pięknie wyglądają i dobrze smakują.
Smak białych kwiatów chrzanu jest dużo delikatniejszy i miło mnie zaskoczył.
Protestujcie też kwiaty warzyw. Warzywa mają drobne kwiaty, ale górują nad innymi roślinami i ładnie to wygląda.
Część roślin zostawiam dla zwierząt i zawsze coś zakwitnie.
Świetnie do tego nadają się rośliny zimujące takie jak jarmuż i brukiew.
Na drugi rok wydają smaczne żółte kwiaty. Jeśli się im pozwoli, to same się rozsieją.
Piękne i smaczne są też płatki rukoli, mają paseczki i subtelny kolor.
Rukola rośnie jak szalona, mi się przejadła i trzymam ją dla ozdoby bardziej.
Zbierałem też kuliste kwiatostany koniczyny na łące obok są słodkie.
Podobnie jak bez czarny, który też masowo kwitnie teraz i może być dobrym dodatkiem.
Moje kolejne odkrycie to słodko-kwaśny smak osłonek borówki amerykańskiej.
Zbierałem je z ziemi, bo opadają same po przekwitnięciu, można rozłożyć gazetę pod krzakiem, będzie łatwiej.

Wąchajcie kwiatki od góry
Smakujcie je i testujcie, szczególnie warto sprawdzić rośliny jadalnych i ziół.
Rozmawiałem z zielarzami i botanikami na temat toksyczności kwiatów i szukałem też informacji na ten temat, jest bardzo małe prawdopodobieństwa zatrucia.
Trujące są raczej nasiona i owoce i reszta rośliny potrzeba by też było ogromnych ilości.
Można być uczulonym na jakieś pyłki, ale to raczej traw i drzew.

Robinia akacjowa, o której pisałem teraz, też jest trująca dla zwierząt i może być szkodliwa dla ludzi w dużych ilościach, ale kwiaty są znanym przysmakiem i lekarstwem.
Tak samo Cis cały jest trujący, a (osnówki) nie stanowią zagrożenia.

Jednak unikam kwiatów konwalii, ozdobnych roślin cebulkowych, powojów i innych roślin uznanych za trujące.

Kawa zbożowa – przepis jak zrobić zamiast kupować

Powolne prażenie zboża i dodatków pozwala na zrobienie tego dobrego i zdrowego napoju.
Będąc mały, nie piłem kawy zbożowej, chciałem pić normalną kawę, a nie jakieś podróby dla dzieci. Teraz bardzo lubię i często pije, mieszam ją też pół na pół ze zwykłą kawą.
Lubię gorzki smak, rośliny hodowlane utraciły, gdyż ludzie preferują inne smaki, można też dodawać piołunu albo cykorii do potraw.

Kawę zbożową najczęściej robi się z żyta, orkiszu, i różnych dodatków.
Żyto bez dodatków hamujących wzrost ciężko mi kupić w okolicy, ale w sklepach spożywczych jest dużo różnych kasz, które świetnie się nadają do prażenia.
Zwykle robiłem tylko z kasz, ale teraz chciałem poeksperymentować i prażyć otręby z różnych zbóż.
Może i pomysł dobry, nie wiem, bo dodałem jeszcze zwykłe kasze i nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Płatki się trochę za bardzo spaliły, mi to nie przeszkadza, węgiel lubię od dziecka do tego stopnia, że przysmakiem dla mnie były tabletki z węglem aktywnym kupowane w aptece.

Zapaliłem ognisko i przygotowałem żeliwny kociołek. Można też z powodzeniem kawę prażyć na patelni albo w jakimś garnku.
Polecam żeliwne naczynia, gdyż mają dużą bezwładność cieplną i ciężej coś przypalić, a to często mi się zdarza.
Dlatego też wole robić kawę na ognisku, większe szanse są, że jej przypilnuję.
Pomieszałem kaszę i płatki, dodałem też startą pestkę awokado, która podobnie jak owoc jest bardzo wartościowa.
Szkoda mi wyrzucać pestki sadzę je albo ścieram i dodaję do potraw. Liście awokado podobno też są bardzo zdrowe, dowiedziałem się o tym, kiedy wiosną wyniosłem drzewko na słońce i w nocy mi przemarzło.
Zebrałem liście, wysuszyłem i zrobiłem sobie herbatki. Awokado jest dobre i zdrowe, ale też bardzo drogie, może lepiej je zasadzić i zbierać listki.

Kolejny dodatek to starte buraki, które dodaje się do kawy i praży razem z nimi. Czasem dodaję też starty korzeń cykorii, którą sadzę, bo ładnie wygląda i ma gorzkie liście.
Podobno dodaje się też korzenie mniszka lekarskiego, zbiera się jesienią suszy ściera na tarce i praży. W tym roku posadziłem, arcydzięgiel litwor i sprawdzę jego korzenie, jak tylko urosną.
Z ziarnami też można pokombinować i dodać np. sezam albo siemię. Lubię mieszać różne rzeczy, mniej boję się interakcji niż przedawkowania jednej rzeczy.
Nasiona bywają szkodliwe i ciężkostrawne, trzeba mieć to na uwadze. Lata ewolucji tak wpłynęły na nie, że przechodzą przez układ trawienny lekko uszkodzone i lądują na ziemi w kupce wodnistego nawozu.
Prażenie zmniejsza ilość szkodliwych substancji, np. kwasu pruskiego, który jest w pestkach wiśni śliwek moreli i czereśni i zostają same dobre substancje.
Robi się też kawę z żołędzi, proces jej przygotowania jest jednak bardziej skomplikowany, trzeba je ługować przed prażeniem, opisze ten proces jesienią, jak nazbieram żołędzi.

Ziarna i dodatki prażymy na małym ogniu, powoli mieszając ciągle, aby równomiernie się nagrzewały i robiły brązowe, nie powinny się spalić, bo stracimy wtedy cenne substancje. Po uprażeniu ziarna i dodatki mielimy w młynku lub ugniatamy w moździerzu.
Ja dopiero przed parzeniem kawy ugniatam w moździerzu, wydaje mi się, że wtedy lepsza, pewnie jest to złudzenie, ale przyjemniej tak mi się robi kawę.
Można też dosypać przypraw: goździki, ziele angielskie, cynamon, kardamon albo inne, które lubimy. Zachęcam do eksperymentów i stworzenia własnej receptury.

Kawę parzymy tak jak zwykłą, zalewamy ją wrzątkiem, gotujemy w garnku, albo robimy w ekspresie do kawy. Kawa zbożowa bardziej pęcznieje przy parzeniu, dlatego też mniej się jej sypie i nie ugniata tak bardzo, parząc ciśnieniowo.

Można kupić kawy zbożowe w sklepie, te rozpuszczalne są takie sobie, smakują sztucznie, dużo lepsze wydają mi się sypane albo w torebkach.
Samodzielnie zrobiona jednak smakuje najlepiej i jest dużo tańsza.

Wybielająca pasta do zębów do której składniki masz pewnie w domu.

Przepis na pastę wybielającą do zębów, która można zrobić w domu z ogólnodostępnych składników.

Składniki:
Olej kokosowy, lniany albo inny roślinny
Soda spożywcza
Sól
Węgiel z apteki
Dodatki ziołowe.

## Olej
Podstawowym składnikiem jest olej kokosowy, który jest stały w temperaturze pokojowej i bardziej przypomina masło.
Roztapia się w temperaturze ponad 30°C. Olej ma substancje bakteriobójcze i dobrze wpływa na dziąsła.
Jest też świetnym medium do łączenia pozostałych składników, gdyż kryształki soli i sody nie rozpuszczają się w nim i dalej mają właściwości trące.
Zamiennie można użyć oleju lnianego, który bardzo dobrze wpływa na skórę i jest używany do płukania jamy ustnej.
## Sól, soda, węgiel
Soda świetnie czyści i mineralizuje dodatkowo. Podobnie działa sól, która jeszcze konserwuje pastę przez wiązanie wody i działanie bakteriobójcze.
Węgiel aktywny z apteki jest materiałem ściernym i świetnie pochłania różne substancje chemiczne. Ma porowatą strukturę, w której zamyka brudy. Jest mało reaktywny chemicznie, używa się go do filtrowania i przy różnych zatruciach.
## Zioła i dodatki
Można dodać też olejki eteryczne np. miętowy lub eukaliptusowy mają działanie bakteriobójcze i poprawiają smak, który nie jest najlepszy ze względu na sól i sodę.
Ja dodałem miażdżone liście eukaliptusa, tymianek (który tez jest bakteriobójczy) ziele angielskie i goździki. Czasem ludzie dodają też stevie, aby było bardziej słodkie albo Ksylitol.
Ksylitol to „cukier brzozowy” a dokładnie alkohol cukrowy działa przeciwpróchniczo, ale sposób jego otrzymywania jest daleki od naturalnych metod i jest dość drogi. Substancja ta jest też bardzo szkodliwa dla psów.
Informacje z wikipedi: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksylitol

Goździki to nie jest tylko dodatek smakowy, mają działanie przeciwbólowe na zęby i dziąsła. Wystarczy je rozgryźć i od razu czuje się mrowienie i znieczulenie miejscowe, które daje ulgę przy lekkich bólach.
Pastę robi się prosto, wystarczy wymieszać składniki a proporcje najlepiej ustalić samemu w zależności od potrzeb i upodobań.

## Mieszanie
Ja dałem po jednej łyżce soli i sody, dwie łyżki ziół 3 łyżki węgla i ponad sześć łyżek oleju dodawałem tyle, aby mieć dobrą do nakładania konsystencje.
Olej podgrzałem na słońcu i nim zalałem zioła i dodatki. Pasta jest raczej gęstą cieczą i dużo się jej nie nakłada.
Zioła wcześniej ugniotłem w moździerzu i przesiałem przez sitko.

## Pasta
Pastę przed użyciem trzeba ogrzać i wymieszać. Ja wystawiam ją na słońce albo słoik zalewam ciepła wodą. W trakcie mycia zęby są czarne, ale łatwo je wypłukać.

Pasty są dość mocno czyszczące i lepiej nie robić sobie jednodniowego dobielania cały dzień szczotkując.
Jeśli już sobie wybielimy zęby to można zmniejszyć ilość substancji ciernych a zwiększyć ilość oleju i ziół.

Robiąc taką pastę, znamy jej skład, oszczędzamy pieniądze i mniej szkodzimy naszemu otoczeniu.
Takie pasty są bardzo drogie i kosztują kilkadziesiąt złotych szybciej lepiej i taniej je zrobimy w domu.
Zamiast pracować godzinę albo więcej na pastę można ja w 20 minut samemu zrobić nie wychodząc z domu.

Przepis na wino z mlecza - dobre zdrowe i tanie wino z kwiatów.

Wino z kwiatów mniszka jest naprawdę dobre, ma złocistą barwę i jest też zdrowe. Pomaga w trawieniu, zawiera dużo minerałów soli mineralnych i ma właściwości oczyszczające.
Poprawia też nastrój i pogłębia relacje towarzyskie, przy nadużywaniu zawsze się można tłumaczyć, że pije się dla zdrowia.

Zachęcam do spaceru na łąki, które są teraz pełne żółtych kwiatów mlecza. Zbieranie kwiatów jest przyjemne, a przygotowanie wina nie zajmuje długo.
Ludzie wiosną zauważają, że spodnie się skurczyły, a wagi zepsuły. Chcą ćwiczyć, bo z nadmiernego jedzenia ciężej zrezygnować, ale ćwiczenia zwykle są nudne i męczące.
Warto więc pomyśleć o dodatkowej motywacji, dla wielu osób wino jest taką motywacją, skłania ich do tego, aby iść do sklepu albo pracy.
Pracę odradzam, bo zamiast godzinę pracować na wino, lepiej je zrobić w godzinę ćwicząc przy tym i rozwijając swoje talenty kulinarne.

Wina się robi prosto i zawsze wychodzą, o ile nie ma się za dużych oczekiwań.
Najczęstszym problemem jest to, że wino kwaśnieje i robi ocet, ale ocet tez jest przydatny w kuchni.

Przepis jest na 5l.
Polecam małe dymiony leniwym osobom, dzięki małej pojemności długo nie trzeba robić jednej rzeczy i można ją z radością skończyć.
Jeśli nie macie dymiona, to kupcie takie z większym otworem wtedy łatwiej się je czyści i wsadza owoce.
Mam kilka takich małych dymionów i cały czas coś w nich buzuje.
Zwykle mam mniejsze porcje owoców i mało czasu, ale jak ktoś ma więcej, to duże dymiony są wydajniejsze.

Proporcje
2,5 litra kwiatów
1 kg cukru
3 litry wody
2 cytryny ze skórkami (albo kwas cytrynowy 20 gram.)
1 pomarańcza i rodzynki (niekonieczne dodatki smakowe)

Mniszek lekarski zwany częściej mleczem albo dmuchawcami rośnie wszędzie, gdyż jest mało wymagająca. Trawa zwykle zagłusza mniszki, rosną więc na skraju przy drogach albo na koszonych trawnikach.
Zbieramy kwiaty najlepiej w piękny słoneczny dzień, spacerując gdzieś daleko od dróg i zanieczyszczeń. Interesują nas same płatki, można zbierać całe główki i później w domu je obrać lub na miejscu przycinać nożyczkami.
Kwiatki barwią na żółty kolor, jak ktoś nie lubi to lepiej zbierać w rękawiczkach. Uzbierałem garnek kwiatów bardzo szybko. Rozłożyłem je na dwie godziny na gazetach, aby wyszły robaczki.
Płatków nie płuczemy, żeby nie stracić pyłku i cennych rzeczy, które pszczoły pracowicie teraz zbierają.
Obieranie płatków z szypułek trwa niestety dłużej niż zbieranie, podobno jak się nie obierze, to wino ma gorszy smak. Ciężko mi to potwierdzić, bo pierwsze dwa robiłem z szypułkami i były bardzo dobre, zobaczę, jakie to będzie.
Płatki zalewamy wodą z cukrem i odstawiamy na dobę w garnku przykrytym tkaniną, żeby był dopływ powietrza.
Do wina można dodać cytryny pokrojone drobno razem ze skórkami, będzie wtedy dobrze fermentować i mieć lepszy smak.
Dodałem też pokrojoną pomarańczę i trochę winogron. Drożdży nie przygotowałem z lenistwa, ale zawsze mi coś fermentuje i przelewam trochę wina z namnożonymi już drożdżami.
Jeśli nie mamy drożdży, to od nich trzeba zacząć, gdyż mnożą się kilka dni, instrukcje są na opakowaniach.
Samo wino też powinno wystartować i po paru dniach zacząć fermentować, w powietrzu jest mnóstwo drożdży, które tylko czekają na taką okazję.
Odstany wywar przecedzamy i przelewamy do dymiona, ale tak, aby zostało trochę w nim miejsca, bo inaczej może wysadzić korek, jeśliby fermentacja była zbyt mocna.
Raz już miałem sufit cały w czarnej porzeczce, wyglądało to ciekawie.
Całość zamykamy korkiem z rurką i odstawiamy w ciemne ciepłe miejsce.
Ciemne, żeby zachować wartościowe substancje, a ciepłe, żeby drożdże lepiej się rozwijały.
Trzeba też sprawdzać, czy jest woda w rurce, bo jak będzie się dostawało powietrze do środka, to wino skwaśnieje i powstanie ocet.

Po kilku dniach pojawi się dźwięk bulgotającego wina, który jest bardzo przyjemny i relaksujący.

Wino po ustaniu fermentacji, można delikatnie zlać znad osadu do drugiego dymiona, przefiltrować i zostawić do leżakowania.
Leżakowanie w teorii jest bardzo korzystne, ale w praktyce moje wina ciężko pracują i nie mają czasu na leżakowanie.
Szybko zostają wypite bez zbędnego kontaktu z butelkami :D

To kolejna roślina uważana za chwast, ludziom przeszkadza na trawnikach. Bardzo mnie to dziwi wygląda pięknie i do tego można z niego zrobić pyszne wino albo syrop na kaszel.
Pszczoły mają na nim używanie, a dzieci bawią się, puszczając dmuchawce. Walka z nimi skazana jest na porażkę, chyba że planujemy sobie zatruć okolicę albo wybetonować cały ogród.
Warto się z nimi zaprzyjaźnić i je pokochać. Z kwiatów mlecza robi się też bardzo skuteczny syrop na kaszel, który opiszę następnym razem.

Piece i tynki gliniane czyli zabawy z gliną.

Okazuje się że glina może być rewelacyjnym materiałem budowlanym. Jest tania i ma rewelacyjne cechy fizyko-chemiczne. Swoją naturą prowokuje do powstawania pięknych rzeczy.
Glina to skała osadowa i można ją wykopać w wielu miejscach, całkiem możliwe, że masz ją w swoim ogrodzie.
Można ją tez tanio kupić, więc warto poznać ten wciąż niedoceniony materiał budowlany.

Od paru lat interesowałem się gliną i powoli do niej przekonywałem.
Zainteresowały mnie najpierw tynki gliniane. Drewno ma wiele zalet i łatwo mi się z niego robi różne rzeczy, ale dla zachowania równowagi we wnętrzach, potrzebowałem jeszcze innego materiału.
Zwykle białe ściany nie interesują mnie zupełnie, więc swoje zainteresowanie skierowałem na tynki gliniane.
Dodatkowo szybkimi krokami zbliżała się zima i potrzebowałem piec gliniany do ogrzania hali i postanowiłem go sam zrobić, ucząc się przy tym czegoś nowego.

## Rakietowy piec z gliny
Poczytałem o nowych technologiach i postanowiłem zbudować rakietowy piec gliniany.
Konstrukcja zrobiona jest ze zwykłych cegieł lepionych na glinie. Cegły też są zrobione z gliny, ale nie chce pisać o tym przetworzonym materiale, tylko skupić się na surowej glinie.
Do budowy pieca kupiłem paletę mieszanki gliny i piasku 1200 kg za około 350zł.
Sama glina za bardzo by pękała i kurczyła się przy wysychaniu, dodaje się więc piasku. Takie mieszanki mają swoje zalety, gdyż są jednorodne i za każdym razem otrzymujemy podobny efekt.

Jeśli mamy glinę wykopaną w ogródku warto zrobić próbki z różnymi proporcjami piasku i dodatkami. Proporcje to zwykle jedna część gliny na trzy części piasku.
Robi się jednakowe placki, podsusza je i wybiera proporcje takie, dzięki którym wysuszona próbka jest najmniej spękana i wygląda najlepiej.
Gorszy jest piasek rzeczny, gdyż jest jednolity i wygładzony i przez to słabiej się lepi. Korzystniej jest użyć piasku ostrego kopalnianego, którego ziarna między sobą się klinują i tynk lepiej trzyma.

Piec robiłem razem z moim ojcem, który miał już doświadczenie przy budowie pieców kaflowych.
Akumulacyjny piec rakietowy to taka nowoczesna konstrukcja, z pionowym podnośnikiem ciepła, w którym spalają się dodatkowo gazy.
Dzięki temu piec jest bardzo wydajny i nie kopci o ile pali się suchym drewnem.
Podnośnik ciepła zrobiłem ze starego bojlera, piec ma też rekuperator.
Dym nie idzie bezpośrednio do komina, tylko oddaje ciepło. Po drodze nagrzewa dużą powierzchnię akumulacyjną, na której można siedzieć albo spać.
Kiedyś opiszę dokładnie budowę tego pieca, a teraz skupię się na samym lepieniu z gliny.

## Lepienie pieca
Glinę mieszamy dokładnie z wodą, można też dodać słomy albo siana wtedy lepiej się konstrukcja trzyma i jest bardziej związana.
Cegły trzeba dobrze namoczyć, żeby glina się do nich przylepiła. Glinę najlepiej nakłada się na rzutowo albo jakąś szpachelką, gdyż bardzo się lepi i ciężko ja odkleić.
Konstrukcje ceglano-glinianą warto w trakcie suszenia nawilżać, wtedy nie ma tak gwałtownych skurczów na powierzchni, a glina równomiernie schnie.
Na cegły nakładłem kolejne warstwy gliny i wciskałem w pęknięcia, ubijałem i zacierałem aż do uzyskania gładkiej struktury. Powierzchnię wykańcza się coraz drobniejszą glinką i wygładza.
Piec po wybudowaniu trzeba wysuszyć dobrze, aby nie popękał od nagłej zmiany wilgotności.
Rozpala się w nim powoli, dopiero po kilku tygodniach od wybudowania. Zaczyna się od małego ognia i z każdym dniem zwiększa się temperaturę. Początki są ciężkie, mokry i zimny piec ma słaby ciąg i trochę się z niego dymi przy rozpalaniu. Po miesiącu używania wysycha i wszystkie dziury się zatykają i uszczelniają wtedy działa świetnie.

## Tynki gliniane
Zostało mi sporo gliny i postanowiłem przetestować tynki gliniane, które mają dla mnie wiele zalet.
Łatwo się je robi, zrobiłem konstrukcje z listewek drewnianych, ale można też położyć matę ze słomy albo dać jakiś inny materiał, do którego glina się lepiej przyczepi niż do gładkiej ściany (ja miałem pustaki).
Podobnie jak przy budowie pieca namoczyłem ścianę spryskiwaczem i narzucałem glinę. Glinę mieszałem z trawą, którą skosiłem kosą i wysuszyłem na słońcu, dawniej używano końskiego łajna, które ma w środku zmieloną trawę i wydawało się najlepsze z wielu względów.
Glinę brałem do ręki i rzucałem nią w ścianę, wtedy dobrze się przylepia i zatyka dziury. Nakładałem warstwy o grubości centymetra a później cieńsze, zacierałem glinę i czekałem aż warstwa podeschnie. Po wyschnięciu znów spryskiwałem wodą i kładłem kolejną warstwę.
Zawsze kładzie się na mokre podłoże, inaczej glina się nie lepi. W efekcie mam pięciocentymetrową warstwę gliny na ścianach.
Ostatnie warstwy kładłem już bez słomy i bez piasku wcierałem je rękami i rozcierałem mokrą gąbką.
Robiłem tak do czasu, aż przestały się pojawiać pęknięcia na gładkiej płaszczyźnie. Taki tynk nie sypie się i jest miły w dotyku.
Na końcu można całość natrzeć olejem i zawoskować takie wykończenie jest bardzo wytrzymałe i odporne na wodę, ale tynk przestaje „oddychać”.
Nacieranie olejem i woskowanie stosuje się dla posadzek glinianych, wtedy można je zmywać i są bardzo wytrzymałe.

## Kolorki
Wierzchnie warstwy robiłem z gliny, którą wykopałem w ogródku, jest drobniejsza i ma ładniejszy kolor. Gliny mają różne odcienie, od dawna używam ich jako barwniki i dodatki do farb, są tanie ładne i dobrze zabezpieczają drewno.
Ochry są bardziej czerwone, a ugry żółto brązowe są też glinki szare zielone lub białe. Można też zmodyfikować odcień, dodając węgiel albo kredę.
Ściany według mojego pomysłu pomalowała Anastasiia.
Wszystkie kolory oprócz niebieskiego i jaskrawo zielonego są kolorami glinek, kupiłem je w sklepie dla konserwatorów.
Do gliny można dodawać też inne dodatki strukturalne, aby wyglądała ciekawiej. Używa się na przykład słomy poszatkowanej, która ładnie się błyszczy, jak jest wypolerowana.
Można dodać też łuski ryb, wtedy glina mieni się kolorami tęczy. Dodatek kredy rozjaśni glinę, a dodatek złota mineralnego sprawi, że będzie lepiej odbijać światło.
Malowane farbami wodnymi wzory na suchej glinie, są bardzo wyraźne i nie rozlewają się jak akwarela.

## Plastyczność
Na tym zdjęciu ściana jest niedokończona widać chropowaty narzut gliny.
Taki nierówny narzut lepiej się wiąże z kolejnymi warstwami. Glina dobrze uszczelnia i nie przepuszcza gazów, pozalepiałem szpary w belkach konstrukcyjnych, przez które mi wiało zimą, bardzo to pomogło.
Glinę jest bardzo plastyczna i można ją dowolnie formować. Dzięki czemu łatwiej zrobić naturalną pofalowaną płaszczyznę, na której ładniej gra światło. Można z niej też zrobić półeczki albo siedziska bezpośrednio w ścianie.
Na tym zdjęciu widać początek takiego formowania, patyki są umieszczone dla wzmocnienia konstrukcji.
W glinie bardzo przyjemnie się pracuje, a główną wadą jest wysuszanie dłoni. Glina jest też bardzo wytrzymała i ciężko ja uszkodzić jak jest wysuszona.
Jeśli powstanie jakaś dziura od uderzenia ostrym przedmiotem łatwo można ją zalepić, wystarczy namoczyć i rozetrzeć.

## Inne zalety gliny
Glina ma jeszcze parę innych zalet. Jest odporna na ogień, a wysoka temperatura ją tylko wzmacnia.
Ma swoją bezwładność cieplna i jak się w dzień nagrzeje, to w nocy powoli się oddaje ciepło. Drugi piec, który postawiłem sobie w pokoju, nagrzewa się długo, ale trzyma ciepło przez parę dni.
Też zrobiłem go z gliny i tak się rozpędziłem, że obudowałem komin i glina zaczyna się pojawiać na ścianach i jako obudowa okna. Glina prowokuje do rzeźbienia i piec ma oczy i nos. Piec robiłem razem z julialu.

Tynki lub piec z gliny regulują też wilgotność powietrza. Przy dużej wilgotności wchłaniają nadmiar wilgoci, a jak się nagrzewają, to oddają ją do powietrza.
Zapobiega to rozwojom pleśni i grzybów. Dzięki tej właściwości wchłaniają też szkodliwe substancje, które są wiązane z gliną.
Można ją nasączyć olejkami zapachowymi i długo cieszyć się zapachem. W piecu nad paleniskiem mam taki fragment gliny, na który wylewam różne zapachowe substancje i jak zapalam, to aromat rozchodzi się po całym wnętrzu.

Na ścianach i dwóch piecach się nie skończyło, zrobiłem jeszcze glinianą wędzarnię i piec do pieczenia chleba i pizzy.
W takim piecu łatwo utrzymać odpowiednia do pieczenia wilgotność, można też palić aromatycznym drewnem.
Wypieki wychodzą bardzo dobre i piecze się dużo lepiej niż w innych piecach.
O wędzarni pisałem tutaj https://112358.org/pl/content/gliniana-w%C4%99dzarnia-ogrodowa-nr-6659-… , a o piecu chlebowym jeszcze napiszę.

## Ceramika
Glina to tez świetny materiał do lepienia garnków i rzeźbienia. Sprawdza się w wielu dziedzinach sztuki. 10 kg takiej plastycznej gliny to koszt około 30 zł, można sobie zrobić coś pięknego i później dać do wypalenia albo pozostawić niewypalone.
Wypalanie jest najdroższą sprawą w tej zabawie i wypał tych 10 kg będzie kosztował więcej niż 100 zł. To mała cena za przyjemność lepienia i posiadania własnej ceramiki.

Glinę do ceramiki można też samemu przygotować. Trzeba ją wykopać, wysuszyć, rozdrobnić i pokruszyć.
Taką sypką glinę przesiewamy przez sita, przesianą glinę mieszamy z wodą i wyrabiamy w plastyczną masę.
Drobne przedmioty można wypalać w samodzielnie zrobionym piecu, mam nadzieję, że kiedyś zrobię taki piec i wam opiszę cały proces.

#Zabawa w błocie
Zabawa w błocie i glinie to nie tylko lepienie i budowanie, ale też tarzanie się w niej.
Już od dawna planuję zrobienie błotnego placu zabaw, ciężko mi było znaleźć inwestora, więc postanowiłem zrobić go w ogródku mam nadzieje, że w tym miejscu, gdzie planuję, też będzie glina, a nie piasek.

O glinie w budownictwie można jeszcze wiele napisać, powstają z niej zdrowe i tanie domy nie tylko w budowie, ale też w eksploatacji.
Wykorzystanie lokalnych naturalnych materiałów to według mnie przyszłość budownictwa.

Informacji o budowaniu z gliny mam głównie ze swoich doświadczeń i szczątkowych informacji z różnych stron.
Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami to polecam, webinar o tynkach glinianych, z którego dowiedziałem się wiele nowych rzeczy.
https://www.youtube.com/watch?v=Sc27qpGDqzU

Mareczek

Mareczek sesja w świetle UV

Wypalanie traw wołowice.

Dzień jak co dzień znów ktoś podpalił łąkę.
Kiedyś myślałem, że to przypadkowe podpalenia, ale jak zobaczyłem źródła ognia regularnie co 15 metrów zmieniłem zdanie.
Ktoś płynął łódką i podpalał wały albo szedł brzegiem.
W mojej okolicy codziennie słychać syreny i gdzieś się pali często zapalają się od tego budynki.
Zdjęcia z poprzedniego tygodnia od dziesiątej do 17 się paliło. Czuć było fale ciepła po drugiej stronie Wisły.
Giną ślimaki dżdżownice motyle i inne owady, ptaki i małe ssaki pewnie też.
Nie użyźnia to ziemi ani nie wybija tak zwanych "chwastów".
Ziemia się osusza giną małe organizmy a te które zostają nie są w stanie przetworzyć takiej ilości węgla i związać azotu.
Glina się wypala i wiąże w skorupę woda po niej spływa a nie penetruje ją wewnątrz.
Dżdżownic jest mało i nie ma kto rozdrabniać ziemi i i ziemia się wyjaławia.
Łąką się długo regeneruje po czymś takim.

Kurnik dla kur rasy Silka

Kurnik dla kur rasy "Silka" albo dla innych małych kurek.
O kurkach napisałem tutaj : https://112358.org/pl/content/kury-do-g%C5%82askania-i-przytulania

Jeśli chcesz zamówić taki kurnik, zobacz ofertę w naszym sklepie z zabawkami.
https://qp.pl/produkt/drewniany-kurnik-dla-malych-kur/

Subskrybuj