Cajon- siedzisko i mini perkusja prosty instrument dla każdego.

Cajon solo from Zajawka on Vimeo.

Cajon to taki prosty bęben o niesamowitych możliwościach. Łatwo go zrobić samemu.
Jest lekki mały i może zastępować perkusje, stąd pewnie jego popularność.
Wymyślili go najprawdopodobniej afrykańscy niewolnicy w Peru.
Była to sprytna metoda na ominięcie zakazu grania na bębnach.
Instrument robiono z drewnianych skrzyń i wyglądał jak siedzisko.

Bardzo polecam ten instrument dla dzieci i dorosłych, jest tani i prosty a daje dużo radości.
Wygląda jak siedzisko i jest siedziskiem, można sobie na przykład wymienić krzesło przy komputerze na taką skrzyneczkę i dla relaksu w wolnych chwilach rozwijać talenty muzyczne.
To nie jest duża perkusja, która trzeba rozkładać tylko mała przydatna skrzyneczka.
Najtańsze Cajony możemy kupić za 300 zł, nie jest to drogo jak na ceny instrumentów muzycznych.
Można też go zrobić własnoręcznie, do czego zachęcam.

Zrób go, to jest proste!

Etap pierwszy poszukiwanie skrzynki
Na początek warto się rozluźnić i pomyśleć sobie, że robimy coś do siedzenia, co przy okazji będzie grało. To jest jak z gotowaniem bez przepisu, robimy z tego, co mamy i cieszymy się wybornym smakiem.
Pomińmy wymiary grubości i poszukajmy jakąś skrzyneczkę drewnianą, najlepiej sztywną i szczelną. Szafka nocna, stary telewizor drewniany, walizka, kufer, skrzynie lub obudowy od głośników.
Możliwości jest dużo, trzeba się rozglądać za czymś do siedzenia. Nie musi być to prostopadłościan, może być okrągła beczka albo inna bryła.
Jeśli nic takiego nie mamy, możemy zbić albo skleić skrzynkę z desek.

Etap drugi membrana
Przechodzimy do drugiego etapu i szukamy coś cienkiego i elastycznego, co będzie naszą membraną.
Zwykle używa się cienkiej sklejki, możemy ją znaleźć z tyłu starych mebli albo na dnie szuflad.
Przycinamy ją na wymiar skrzynki i mocujemy śrubami. Tak, aby mieć zamkniętą bryłę.
W jednej z nich robimy na środku kilkucentymetrowy otwór. Mamy więc pudło z dziurką i możemy na nim grać.
Jeśli chcemy mieć dodatkowo efekt werbli, przyczepiamy luźno do przedniej ścianki sprężyny albo inne żelastwo tak, aby przy uderzeniu w przednią ściankę wpadały w wibracje.
Można też użyć struny z gitary, żyłkę od kosiarki, łańcuszki lub metalowe blachy. Zwykle te dodatkowe elementy umieszcza się w rogach instrumentu, ale to ty wymyślasz instrument.

Zdobienie instrumentu.
To bardzo ważny etap, ładny i dopieszczony instrument lepiej wygląda i lepiej gra.
Łatwiej też się nauczyć na nim grać, bo granie na ładnym własnoręcznie zrobionym instrumencie sprawia większą przyjemność.
Zdobimy go tak, aby nam się podobał, aby stworzyć więź z nim.

Gra na Cajonie.
Są różne techniki i metody grania. Uderza się dłońmi, pałeczkami albo innymi przedmiotami. W zależności od tego, gdzie uderzamy, otrzymujemy różne dźwięki perkusyjne od basowych do werblowych.
Jest wiele filmów instruktażowych najlepiej jednak usiąść na nim i samemu się uczyć.

Jeśli wyszedł nam jakiś dziwny instrument, do niczego niepodobny, który wydaje jakieś dźwięki. Możemy go nazwać swoim imieniem i szkolić się w grze na nim. Najprawdopodobniej będziemy światowej klasy mistrzami w grze na tym instrumencie ;)

Cajony na zdjęciach zrobiłem razem z Szymkiem który na jednym z nich gra.

Rozmazy krakowskie - rozpoznajesz te zabytki?

Kraków to miasto imprez, można się łatwo zgubić po wyjściu z klubu.
Przygotowałem więc serię zdjęć pokazującą znane zabytki Krakowa okiem zmęczonego imprezowaniem turysty.
Sprawdź czy rozpoznasz je wszystkie?
Łatwo nie jest, wielu doświadczonych imprezowo krakusów sobie z tym zadaniem nie poradziło.

Kury do głaskania i przytulania.

Polecam te puchate kuleczki o wesołym usposobieniu.
Idealne do ogrodu i dla dzieci. Kurki jedwabiste (Silkie) to stara chińska rasa, o której wspominał już Arystoteles.
Nazwę swą zawdzięczają delikatnemu upierzeniu, mięciutkiemu jak jedwab.
Były uważane za znakomite lekarstwo i stosowane do celów medycznych (w postaci rosołu).
Są bardzo przyjemne w dotyku, pod tym względem bliżej im do królika niż kury.
Budowa ich piór jest inna (nie mają haczyków) i prawie całe są włochate. Uniemożliwia im to latanie, ale zwiększa odporność na zimno.
Wydają się też większe i groźniejsze. Dbają o swoje piórka, lubią się czyścić w piasku i zażywać kąpieli słonecznych.
Są bardzo przyjazne Potulne jak baranki, szybko się oswajają, jedzą z ręki i dają się głaskać.
Lubia towarzystwo ludzi i siadają obok nas na ławeczce przed pracownią.
Żebrzą przy tym o jedzenie i cały czas wydają się głodne.
Tworzą mały gang, napadają działki sąsiadów razem z kurami sąsiadki. Wymuszają też od matek z dziećmi jedzenie.
Są mało wymagające, nie latają i nie powodują większych szkód w ogrodach.
Jedzą ziarna, warzywa, owoce, owady i ślimaki. Mogą chronić ogród przed kleszczami, agresywnymi owadami i wężami.
W kurniku mieszkały razem z szerszeniami, które były ich stałą karmą, nawet małe pisklaki je atakowały.
Są wyjątkowe pod wieloma względami, mają jeden palec więcej, czarną skórę i czarne kości.
Koguty mają grzebień, który wygląda jak wystający mózg i turkusowe zausznice. Są też bardzo opiekuńcze i często są używane jako zastępcze mamki.
Wystarczy chwila nieuwagi i siadają na jajkach, żeby je wysiedzieć. Jajka znoszą mniejsze niż zwykłe kury.
Nie nadają się do jedzenia, Gdyż są słodkie i urocze. Chińczycy je jedzą dla nich to zwykłe kury.
Przez swoją pogodną naturę szybko zjednują sobie przyjaciół i obrońców. Mają swoje imiona i historie.
Lisy jednak są mniej wrażliwe na ich urok i zimą porywają je z kurnika, więc trzeba uważać.
Kurki dają wiele radości i miło się je obserwuje. Mają bardzo ciekawe zachowania stadne.
Reagują na głosy i na swoje odbicia w lustrze. Myślę, że można je nauczyć wiele sztuczek.
Kurnik Domek dla nich powinien być zamykany, nie musi mieć grzędy, kurki są małe i nie potrzebują dużych pomieszczeń, śpią przytulone do siebie.
Dobrze jak mają wybieg z piaskiem, zacienione miejsce, ziółka, kamienie i muszelki do jedzenia. Jako podłoże najlepiej sprawdzają się trociny.
Ogrodzenie nie musi być duże, bo nie latają. Dobrze jak w stadzie jest parę kur i jeden kogut.
Ale można mieć też dwa koguty nie robią sobie krzywdy i szybko ustalają hierarchię. Bronią kur i im przewodzą.
*Krótki film o moich kurach: jedzących, walczących, i na bębnach grających"

Polecam też filmik, z którego czerpałem informację o tych kurach na youtube. [Dr inż. Monika Łukasiewicz opisuję tę rasę jej cechy i potrzeby.](https://www.youtube.com/watch?v=jO7Jv0N2uvQ)

Śnieżny słoń i didgeridoo animacja na podstawie rysunku Lilki.

Krótka animacja 3d zrobiona w blenderze do muzyki Tomsona. Słoń został wymyślony przez Lilę a animacja przez Barnabę. Na didgeridoo w stolarni grał Tomson, a dźwięki zgrał Mareczek.##**Didgeridoo** Instrument dęty pochodzący z Australii. Aborygeni znajdowali pnie eukaliptusowe wydrążone przez termity i z nich robili długie rury. U nas nie ma takiego drewna, więc rozcinaliśmy belkę robini akacjowej, wydrążyliśmy jej wnętrze i szlifowaliśmy. Następny etap to klejenie dwóch części, wyszlifowanie i malowanie. Zrobiliśmy tez ustnik z wosku pszczelego, robi się go wielokrotnie zamaczając końcówkę w płynnym wosku. Instrument jest prosty w konstrukcji, ale granie na nim to prawdziwa sztuka. Aby wydobyć piękne dźwięki trzeba opanować techniki ciągłego oddychania i grac jednym ciągiem. Brzmienie jest bardzo przyjemne i czuje się go całym ciałem. muzyka:*Tomson* animacja: *Barnaba* projekt postaci:*Lila* production:Zajawka _(qp)_www.zajawka.org Instrument z wytwórni Marchwica uszu został zrobiony w pracowni artefakty.org http://www.artefakty.org/pl/content/didgeridoo-w-stolarni

Kraków fotografie czarno-białe

Kraków fotografie czarno-białe w ruchu rozmazane. Ziarenka srebra na filmie rosły bardzo powoli. Wywoływanie trwało 12 godzin cały proces zachodził w bardzo rozrzedzonym wywoływaczu. Co godzinkę delikatnie poruszałem koreksem aby ożywić proces. Kościół Mariacki, Most Piłsudzkiego, Kościół Wojciecha, Rzeźba Żaka autorstwa mojego przodka Franciszka Kalfasa

Barnaba-parę słów o mnie.

### Historia w dużym skrócie:
Urodziłem się w Krakowie, a dzieciństwo spędziłem w górach.
Szkołę jakoś przewagarowałem, na studiach wiele się nie zmieniło i więcej imprezowałem, niż studiowałem.
Skończyłem jednak architekturę wnętrz na krakowskim ASP.
W trakcie studiów na życie zarabiałem, robiąc zdjęcia i strony internetowe.
Po studiach założyłem firmę, w której projektowałem i wykonywałem place zabaw.
Urodziła mi się córka i przeprowadziłem się do mojej pracowni w Wołowicach pod Krakowem.
Dalej się bawię i jest mi z tym dobrze :D
### Chciałem być artystą
Miałem dużo zainteresowań technicznych i jakoś to wszystko się ładnie łączyło w klasycznej fotografii. Plan był prosty jeździć po świecie i robić zdjęcia ładnym kobietom. Prosty w teorii w praktyce trudniejszy. Rozwój fotografii cyfrowej spowolnił mój plan, gdyż ludzie mniej zamawiali zdjęć wywoływanych w ciemni. Nauczyłem się rysować i poszedłem na ASP. Nie było wtedy wydziału fotografii, więc wybrałem architekturę wnętrz, żeby przynajmniej mieć ładnie w domu. Po studiach robiłem różne rzeczy, imprezowałem, grałem w gry, fotografowałem i tworzyłem strony internetowe. Internet dopiero raczkował i było to bardzo ekscytujące.
### Myślałem, że jestem projektantem
Miałem ku temu podstawy, projektowałem strony, wnętrza i place zabaw. Współpracowałem z moim ojcem i robiliśmy dużo ciekawych rzeczy. Projektowanie to praca zespołowa, więc zatrudniałem ludzi. Wyspecjalizowałem się w projektowaniu zabawek dla dzieci niepełnosprawnych.
Trudno to jednak nazwać projektowaniem, gdyż wszystko wymyślam w trakcie robienia i bardzo odbiega to początkowych założeń. Moje szkice to zwykle kilka kresek na skrawku papieru. Do tego zajęcia zniechęciła mnie biurokracja i brak elastyczności, potrzebowałem więcej swobody. Postanowiłem więc robić mniej placów zabaw i skupiam się teraz tylko na kilku realizacjach w roku. Pozostały czas wykorzystuję na zabawę, eksperymenty, urządzanie swojej pracowni i zajmowanie się ogrodem.
### Jestem badaczem
To chyba najbardziej do mnie pasuje. Projektowanie zabawek skłoniło mnie do szukania nowych form aktywności i rozrywki. Zbieram informacje, eksperymentuje i adaptuję nową wiedzę.
Mam dużo zainteresowań, przez co poszukiwania są bardzo szerokie. Wychodzę z założenia, że lepiej coś zrobić samemu, przystosować do swoich potrzeb i przy okazji nauczyć się coś ciekawego.
### Moje badania i eksperymenty.
Wymyślam nowe zabawki dla dzieci i dorosłych. Eksperymentuję z dźwiękiem i tworzę instrumenty muzyczne, dla ludzi którzy nie umieją grać. Teraz bardzo zainteresowałem się gliną i różnorodnym jej wykorzystaniem.
Badam też różne techniki automatycznej obróbki i tworzenia pięknych rzeczy za pomocą maszyn, prądu, ognia, grzybów i zwierząt.
Żyję na wsi, uwielbiam proste i tanie metody działania. Eksperymentuję z parmakulturą w moim ogrodzie, to jest przyjemne i daje mi dużo radości.
Pomagam sobie też nowymi technologiami modeluje obiekty 3d i je później frezuję, obrabiam zdjęcia i robię dużo innych rzeczy na komputerze.

foto Mareczek i Patrycja

Jesteś wolontariuszem i pomagasz biednym korporacjom?

Wspierajmy korporację, bo słabo przędą i nie stać ich na porządną reklamę.

Ociepliło się i śnieg stopniał. Jak grzyby po deszczu pojawiły się reklamy przeróżnych firm i korporacji.
Wszystko przy drodze w mojej wiosce zwykle ten spacer zajmuje mi 10 minut, ale tym razem zajęło mi to ponad godzinę.
Zrobiłem nawet dokumentacje z tej cudownej wycieczki.
Zmartwiłem się bardzo, że moje „ulubione korporacje” są takie biedne i nie stać ich na porządną reklamę.
Reklama na produktach jest dobra bardzo widoczna, ale wolontariusze, którzy ją roznoszą, mogliby się bardziej postarać.
Wstydliwie chowają je w rowach, zamiast wziąć do domu i wystawić w oknach.
Postanowiłem pomóc tym biednym korporacjom, skoro już podjęli taki wysiłek i przygotowali reklamy, które przetrwają zimę i ciężkie warunki pogodowe.
Te plastikowe butelki są rewelacyjnymi nośnikami, szybko się nie rozpadną.

Po tej wędrówce założyłem grupę na fb [Przydrożna reklama](https://web.facebook.com/groups/przydroznareklama/), żeby ich wspomóc, tam jest łatwiej oznaczyć korporacje. Czasem przydaje się to staroświeckie narzędzie.
Steemit na razie jest wolny od korporacji, ale to kwestia czasu kiedy zauważą, jakie to przydatne narzędzie i jak będzie można wpływać na ludzi. Mają dużo pieniędzy, kupią sobie reputacje i ukryją niewygodne posty.

Te reklamy są własnością tych firm i powinny do nich wrócić, to są zastrzeżone znaki. Dbają o to, żeby marka była widoczna na opakowaniu, a samo opakowanie się długo nie zepsuło. Myślę, że warto ich wspierać w tym działaniu.

*Tymbark i jego wolontariusze bardzo się starają, tak samo aktywni są producenci papierosów i wódka żołądkowa, krupnik i harnaś.
Korporacja religijna tez ma swój udział. Akcję wspiera również Coca-cola Baunty i Wedel.
Sponsorom tego postu serdecznie dziękuję*

Patrycja w świetle UV

Patrycja obsypuje się trocinami.
Zdjęcia zrobione z długim czasem naświetlanie, zrobione w trakcie sesji do filmu animowanego.

Nie kurwa nie!!

Nie kurwa nie drewno plus żywica z brokatem

Nosił wilk razy kilka, a mógł pomyśleć. Steem power zamiast benzyny.

Artykuł napisałem specjalnie dla społeczności steem, która dzięki nowatorskim rozwiązaniom wspiera i wynagradza twórców oryginalnych treści.
Platforma znajduje się pod adresem https://steemit.com/.
Tytułowy steem power to w uproszczeniu „energia”, jaką się uzyskuję w nagrodę od innych użytkowników.
Jest to cenna nagroda i wymienialna na inne waluty.
Moja strona znajduje się pod adresem https://steemit.com/@fraktale dzięki niej widzę sens w pisaniu takich artykułów.
To jest rewolucyjne narzędzie, które szybko cię zniechęci do: fb, instagrama, twittera i innych miejsc, gdzie korzystają z twojej pracy za darmo.
### Jak sobie nie szkodzić i mniej chodzić
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak wykorzystać moc steem zamiast benzyny, przewiń na sam dół.
Ominiesz smutną prawdę na temat transportu rzeczy i ludzi. Nie czytaj też dalej, jeśli tak jak ja lubisz się okłamywać.

# Część pierwsza
### Rozważania mniej eko a bardziej logiczne
Ekologia to takie samo puste słowo jak galeria. Oba te słowa zostały zdewaluowane do poziomu śmieciowego.
Ludzie lubią się oszukiwać, w galeriach kupują więc ekologiczne rzeczy i czują się dobrodziejami dbającymi o środowisko.
Napiszę o transporcie w kontekście ochrony środowiska naturalnego, a nie tego pustego słowa, który ma zbyt wiele znaczeń.

Zacznę od ekonomii, gdyż ma ona bezpośredni związek ze stanem naszego środowiska.
Postaram się udowodnić, że tańsze w produkcji rzeczy mniej szkodzą.
Myślisz pewnie o jakiś plastikowych bublach masowo produkowanych i zastanawiasz się, o co mi chodzi.
Koszt produktu w uproszczeniu to jest energia przekształcona w jakąś prace + surowce.
Przykładowo, jeśli produkujemy samochód z metalu i tworzyw sztucznych to trzeba użyć energii do wykopania surowców i przetworzenia ich w gotowy pojazd.
Dochodzą też inne koszty: zaprojektowanie samochodu, reklama, transport, sprzedaż, podatki (biurokracja) i wiele innych.
Wszystko to pochłania energię i materiały. Samochód finalnie kosztuje około 100 tysięcy. I to jest jego koszt umowny.
Prawdziwy koszt jest dużo wyższy, ale oszukujemy się i go nie liczymy. Po pierwsze dochodzi koszt surowców.
Producenci liczą tylko koszt ich wydobycia, a te surówce często są marnowane bezpowrotnie i przetwarzane na śmieci, z którymi ciężko coś zrobić.
Zmarnowane surowce trzeba przecież czymś zastąpić, żeby zrobić kolejną rzecz.

Inny ukryty koszt to utylizacja odpadów i zepsutych rzeczy, tego też się nie liczy, bo przecież wszystko idzie do powietrza, ziemi i wody.
Są one uznawane za wspólne cena złomowania to tylko ułamek prawdziwych kosztów, które są przeniesione na kupującego.
Bo to my się trujemy i płacimy swoim zdrowiem.
Korporacje stawiają fabryki w krajach nisko rozwiniętych. Ludzie pracują tam za marne pieniądze.
Są biedni, głodni i nie zastanawiają się, czy ich fabryka truje i marnuje wspólne zasoby.
Generuje to niezadowolenie i olbrzymie koszty społeczne. Cena produktu jest niska a zyski korporacji spore, płacimy głównie za markę.
Duże firmy zwykle nie produkują i nie zatrudniają, zajmują się tylko reklamą i oznaczaniem towarów swoim logiem. To jest oszustwo, kradzież i żerowanie na słabszych.
Wspieramy ten procedr, wydając pieniądze na ładne nowe rzeczy. Nasze rany wywołane myśleniem, zaklejamy plastrem z napisem eco, bio lub fair trade.
Plastry te dostarczają nam fundacje, które zajmują się produkcją naklejek. Korporacje wspierają je, żeby pokazać się z jak najlepszej strony.

*Te ukryte koszty są dobrze opisane w książce. „Małe jest piękne” E. F Schumachera i „No logo” Naomi Klein. Polecam je bardzo.*

### Mniej smrodzi więcej szkodzi?
Jak myślisz który samochód jest bardziej szkodliwy dla środowiska?
Elektryczny najnowszej generacji napędzany ogniwami słonecznymi czy stary zdezelowany samochód na ropę z wykręconymi filtrami i sondami?
Instynktownie pewnie czujesz, że to jakieś podchwytliwe pytanie.
Zmartwię Cię, nie ma w tym nic podchwytliwego, stary zdezelowany samochód mniej szkodzi środowisku niż supernowoczesna bryka na panele słoneczne.
Pomińmy ukryte koszty, które wymieniłem w poprzednim punkcie i skupmy się na samej cenie kupna.
Starego grata, za którym ciągnie się chmura śmierdzącego dymu, kupimy za kilka tysięcy, czyli jakiś miesiąc pracy.
Supernowoczesny samochód na ogniwa to już koszt kilkuset tysięcy, czyli jakieś sto razy więcej.
Przez jeden miesiąc kupujący jeździ do pracy i wytwarza jakieś niepotrzebne rzeczy.
A jeśli chce kupić droższy i nowoczesny samochód, to musi do tej pracy jeździć parę lat dłużej, wtedy straty dla środowiska są dużo większe.

*mój 7 sekundowy film o chodzeniu*

meeting from Zajawka on Vimeo.

### Czy chodzenie jest szybsze i tańsze niż jeżdżenie?
Henry D. Thoreau w jednym ze swoich esejów filozoficznych „Jezioro Walden” przedstawił bardzo ciekawe wyliczenia dotyczące podróżowania.
Żył w innych czasach podam więc współczesny przykład z zaokrąglonymi cenami.
Dla przykładu weźmy kogoś, kto pracuje godzinę i zarabia 20 zł i zamawia taksówkę, którą jedzie gdzieś blisko za 20 zł (zł + 7x2zł kilometr).
Prędkość człowieka to około 6 km/h, jeśli więc wyjdzie wcześniej z pracy o godzinę, to dotrze do celu dużo szybciej, niż taksówka, która potrzebuje jeszcze około 15 minut na dojazd.
Jesteśmy więc wcześniej, możemy to potraktować jak ćwiczenie fizyczne albo sobie coś przemyśleć. Nie narażamy się też, na wypadki komunikacyjne.
Jak ktoś zarabia 20 zł, to raczej nie wraca do domu taksówką, wybierze tańszą opcję i pojedzie autobusem koszt jednej jazdy to około zł, czyli jakieś 15 minut pracy plus 15 minut jazdy.
Jesteśmy więc półgodziny szybciej, jednak omija nas miła wycieczka, mniej też się ruszamy, przez co tyjemy i gorzej się czujemy.
Jeśli bardzo nam się spieszy, możemy wybrać rower lub autostop.
Jeżdżenie stopem jest bardzo korzystne. Kierowca i tak gdzieś jedzie, a dodatkowa osoba zmniejszy jego koszty ukryte, czyli np. zanieczyszczenie powietrza.

### Nosił wilk razy kilka, a mógł pomyśleć
Transport to skomplikowana sprawa i bardzo szkodliwa.
Generuje dodatkowe koszty, a produktem ubocznym są opakowania i zanieczyszczenia komunikacyjne.
Przenoszenie rzeczy na plecach swoich lub zwierząt pozytywnie wpływa na przyrodę.
Po pierwsze przenosimy mało rzeczy i tylko te najpotrzebniejsze. Po drugie transportujemy je na bliskie odległości, a szkodliwość dla środowiska jest znikoma.
Może to oburzać obrońców zwierząt, jednak więcej zwierząt ginie pod kołami lub rozgniecionych na masce samochodu.
Osobiście nie widzę różnicy między cierpieniem małego a dużego zwierzęcia. Koń dostaje jedzenie i ma schronienie, jego przydatność dla ludzi zapewnia mu życie.

Używając tylko z rzeczy wytworzonych blisko, wspieramy różnorodność i lokalną społeczność, pojawiają się zamienniki i ogólny koszt maleje.
Rośnie też przedsiębiorczość, a dzięki szybkiej wymianie informacji wszystko lepiej się rozwija.
Między sąsiadami często rezygnuje się z pieniędzy i przechodzi na wymianę barterową.
Tym sposobem omija się biurokrację, nie karmi polityków i życie staje się prostsze.

Są też inne metody transportu , można na przykład spławiać towary rzeką albo przenosić tylko nasiona, zasadzić je i poczekać aż urośnie.
To tylko absurdalne i nieżyciowe przykłady, oddają jednak ogólny zamysł i pozwolą mi wytłumaczyć tytułowe zagadnienie.

# Część druga
### Steem power zamiast benzyny.
Użycie szybkiej wymiany informacji wspomaganej przez technologie steem jest jak sianie nasion.
Wkładamy bardzo mało wysiłku, aby osiągnąć cel. Omówię to na przykładach.

### Produkcja i transport.
Dzięki nowym technologiom nie musimy transportować.
Wygląda to tak, przesyłamy instrukcję lub program za pomocą internetu do odległego miejsca.
Odbiorca zdobywa nową wiedzę i sam wykonuje przedmiot z lokalnych materiałów.
Może zrobić to ręcznie, jeśli technologia jest prosta, lub za pomocą maszyn cnc i druku 3d, jeśli jest bardziej skomplikowana.
Rozwiązuje to też parę innych problemów związanych z transportem. Robiąc sobie rzeczy samemu, nie trzeba jeździć do pracy.
Można w tym czasie iść na spacer i zdobyć potrzebne materiały lub powymieniać się z sąsiadami.
Na wsi mamy naturalne surowce a w mieście przetworzone oba rodzaje są bardzo przydatne.

Zamiast jechać do pracy i pracować za biurkiem na jedzenie lepiej je sobie samemu wyhodować w domu i w ogrodzie.
Wystarczy się podszkolić i zdobyć nasiona. Przesłanie nasion jest dużo tańsze niż całych owoców. Nasiona można też samemu pozyskiwać i jest to korzystniejsze.
Jeśli interesuje Cię temat, polecam książkę „Rewolucja źdźbła słomy.” Masanobu Fukuoka o tym, jak robić mniej i osiągać lepsze wyniki w hodowli roślin.
Pomyślisz pewnie, że nie masz działki i w domu to nie ma sensu, nic bardziej mylnego jest aquaponika, hydroponika i inne sprytne metody, które postaram się kiedyś opisać.
Dzięki steem power możesz sam sobie ugotować pyszne jedzenie, wystarczy wesprzeć doświadczonego kucharza, który w przystępny sposób nauczy cię jak dobrze gotować.
Możesz też poczytać o potrawach z innych krajów i zastąpić surowce lokalnymi. Nie ma wtedy potrzeby jechać za granicę czy iść do drogiej restauracji, żeby zaspokoić swoją ciekawość.

### Podróżowanie
Podróżnicy, którzy barwnie opisują swoje przygody mogą zaspokoić naszą potrzebę podróżowania.
Albo wzbudzić naszą ciekawość i skłonić nas do wyprawy. Dzięki nim możemy wybrać najciekawsze dla siebie miejsce lub pojechać w mało znane zakątki, których nikt nie opisał.
Dzięki wymianie informacji możemy też lepiej poznać swoją okolicę i iść pieszo albo pojechać rowerem. Nagradzajmy ich więc niech mają pieniądze na podróże i badanie okolicy.

### Kultura sztuka i wszystko inne czego potrzebujemy.
Możemy brać w tym udział tworzyć i rozwijać się zdalnie. Decentralizacja kultury sprzyja rozwojowi społeczności lokalnej. Artysta może tworzyć gdzieś w spokoju i nie musi jeździć do miasta, aby pokazać swoje prace.
Ma też mniejsze koszty i stać go, by zrobić lokalną wystawę pokaz i transmitować go dalej. Steem power bardzo pomaga i przyspiesza wymianę informacji, motywuje do przekazywania wiedzy i pomysłów.
Wspiera najpotrzebniejsze myśli i idee, które można błyskawicznie przekazać do wielu osób naraz bez papieru i druku, zmniejsza to koszty i wiedza staje się dostępniejsza.
Projekty są wspierane przez steemową społeczność, rozwija się dyskusja, wytykane są błędy i nagradzana aktywność. Głosując, sami decydujemy co jest ważne i jakie pomysły mają ewoluować.

### Podsumowanie.
Widzę dużo wad takich rozwiązań. Są spore uogólnienia i bystry czytelnik znajdzie wiele błędów w myśleniu, ale natchniony nową ideą pomijam je celowo.
Dzięki temu powstaje efekt halo i złudne wyobrażenie, które da siłę na rozwój. Jak pisałem wcześniej, też lubię się oszukiwać.
Czuję chyba ten sam entuzjazm co Douglas Rushkoff w książce Cyberia. Życie w okopach hiperprzestrzeni . Obserwował on rozwój informatyki internetu i ulegał różnym złudzeniom.
Warto ją też przeczytać, jestem w połowie i jak na razie bardzo mi się podoba. Ciężko byłoby ją nazwać książką naukową, świetnie jednak opisuje odczucia ludzi związane z nową technologią,

### Razem drążmy skałę
Wspierajmy się więc w ciekawych inicjatywach i krytykujmy szkodliwe rzeczy.
Mamy wpływ na nasz świat dzięki swojej wytrwałości.
„Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym spadaniem.” Owidiusz

Książki, które na mnie wpłynęły i na których oparłem ten artykuł to:
*„Małe jest piękne”* E.F Schumacher
*„No logo”* Naomi Klein
*„Jezioro Walden”* Henry D. Thoreau
*„Rewolucja źdźbła słomy.”* Masanobu Fukuoka
*„Cyberia.”* Życie w okopach hiperprzestrzeni Douglas Rushkoff*

Autorem zdjęć i tekstu jest Barnaba Wójtowicz-Szczotka
Artykuł napisałem specjalnie dla społeczności steem i chcę aby dotarł do większej ilości osób dlatego też wystawiłem go w konkursie #tematygodnia pod haslem riposta.
Jeśli uważasz, że to co napisałem jest ważne i może nam pomóc, żyć w lepszym świecie, udostępnij proszę.

Subskrybuj