Efekt tilt-shift

Dzięki temu efektowi możemy pochylić płaszczyznę perspektywy. Zdjęcie po takim zabiegu bardziej przypomina zdjęcie makiety w małej skali.
Efekt ten można osiągnąć, pochylając obiektyw względem matrycy/kliszy, wiele aparatów mieszkowych miała taka regulacje osi optycznej do korekty perspektywy.
Nowoczesne aparaty potrzebują specjalnego obiektywu dedykowanego do tego efektu.
Takie zniekształcenie perspektywy można też osiągnąć za pomocą obróbki cyfrowej.
Ja używam do tego usługi on-line https://tiltshiftmaker.com/ , można też kombinować z wtyczkami do programów graficznych.

Dzikie stwory ogrodowe

Drewniane zabawki i rzeźby ogrodowe, podpórki na rośliny.

Zdjęcia zrobione w świetle UV

Różności sfotografowane w świetle UV

Iwan Czaj herbata z Wiązówki Kiprzycy

Chciałbym Cię zachęcić do spróbowania herbaty Iwan Czaj, czyli naparu z Wierzbówki Kiprzycy (Epilobium angustifolium), która rośnie u nas dość pospolicie.
Napar z tego zioła był kiedyś bardziej popularny od herbaty z krzewu herbacianego. Tak jak zwykłą herbatę można ją wysuszoną zieloną albo „przefermentowaną” czarną.

Liście zbiera się latem lipiec-sierpień, mi jednak było szkoda tych pięknych kwiatów, więc zbieram je dopiero teraz, jak przekwitną.
Liczę na to, że jeszcze bardziej rozsieją się w ogródku. Jest to roślina miododajna, a jej nasiona okryte są puchem kielichowym, który służy ptakom za wypełnienie gniazd, to tez skłania mnie do trzymania dłużej tej rośliny.
Z tego puchu podobno robiono też knoty do świec.

Herbata Iwan Czaj znana jest od XI wieku w Azji i Europie, najbardziej popularna była w Rosji i Anglii.
Była bardzo cenionym i ważnym rosyjskim towarem eksportowym. Straciła na popularności w XVII na rzecz chińskiej i indyjskiej herbaty.

Herbata ma działanie lecznicze, oczyszczające i wzmacniające, ma delikatniejszy smak niż zwykła herbata, nie jest też tak pobudzająca, jak napar z czarnej herbaty.

Roślinę można spotkać w całej Polsce, nie jest zbyt wymagająca, lubi ziemie próchniczne. Rośnie na skrajach lasów, na nieużytkach i łąkach, szybko się rozrasta i tworzy zwarte łany.

Ziele wraz z kwiatami zbieramy w słoneczny dzień, rozkładamy na czymś płaskim, aby wyszły wszystkie robaki, wybieramy najlepsze liście i kwiaty.
Zawsze warto zwrócić uwagę czy na liściach od spodu nie ma jakichś jajeczek, pleśni, pajęczyn albo zmian grzybiczych, gdyż może to popsuć smak.
Liście suszymy w zacienionym przewiewnym miejscu. Wysuszoną herbatę zamykamy w nieprzeźroczystych pojemnikach w ciemnym i suchym miejscu.

Można też herbatę „przefermentować”, nie jest to trafna nazwa, bo nie zachodzi tam fermentacja. Proces ten to utlenienie (oksydacja), potrzebujemy więc do niej tlenu, w przeciwieństwie do fermentacji alkoholowej, która odbywa się w środowisku beztlenowym dzięki drożdżom.
Aby „przefermentować” wiązówkę kiprzycę, trzeba po wstępnym podsuszeniu pokruszyć liście, tak aby puściły soki i otwarły się na działanie tlenu i temperatury, która przyspiesza ten proces. Tak pokiereszowane liście układamy luźno w słoiku i odstawiamy do ciepłego miejsca. Ważne, aby słoik miał lekko otwarte wieczko. Oksydacja trwa około 12 godzin widać to po ściemnieniu liści. Nie ma sensu dłużej trzymać zioła w słoiku, bo może zapleśnieć. Rozkładamy liście w ciemnym przewiewnym miejscu i dosuszamy. Wywar z takiej herbaty ma mocniejszy smak i intensywniejszy kolor.

Herbatę parzymy tak jak każdą inną, można ją kilka razy zaparzać.
Jeśli chcemy skorzystać z jej leczniczego działania, to parzymy w przegotowanej i lekko ostudzonej wodzie 80- 90 C, zalanie wrzątkiem powoduje zmarnowanie wielu cennych substancji.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wierzb%C3%B3wka_kiprzyca

Krzesło z malowanym siedziskiem świecące w świetle UV

Renowacja starego krzesła z rozwalonym siedziskiem. Siedzisko było zrobione ze sklejki, która widowiskowo się rozpadła.
Pomalowałem wystające fragmenty różnymi farbami i pigmentami UV. Jest też jeden fragment świecący w ciemności.
Całość zalana bezbarwną żywicą i wyszlifowana.

Farba do drewna z łupinek orzechów.

Przepis na bardzo prostą do zrobienia farbę z łupinek orzechów włoskich.
Kolor jest ciekawy a barwnik naturalny. Dodatkowo substancje zawarte w skórkach utrudniają rozwój mikroorganizmów.
Jeśli macie w ogrodzie orzech to pewnie zauważyliście, że pod nim mało co rośnie.
Z zielonych orzechów robi się nalewkę, która jest lekarstwem na problemy żołądkowe.

Barwnik robimy z mięsistych zielonych skórek, którymi osłonięte są orzechy. Skórki skutecznie barwią też skórę, więc warto ubrać rękawiczki.
Skórki wsadzamy do garnka, który łatwo umyć. Dolewamy wody i gotujemy na małym ogniu. Możemy też zostawić w wodzie na dłużej wtedy też puszczą kolor.
Czekamy, aż się ostudzi i odcedzamy przez sitko, tak aby została nam woda z barwnikiem, jeśli kolor jest za jasny, podgotowujemy farbę, żeby woda odparowała.
Powstaje wodna farba, która możemy barwic drewno, materiały, skory i wszystko, co wchłania wodę.

Aby farba była bardziej penetrująca i dłużej się trzymała, możemy dodać alkoholu albo octu, dodatek soli zwiększy natomiast jej trwałość.
Farbę nanosimy pędzlem albo moczymy w niej przedmioty. Pomalowane przedmioty suszymy powoli, aby się nie zniszczyły.
Po pierwszym malowaniu kolor jest ładny intensywny, ale matowy i płytki, brakuje mu głębi. Można to zmienić, malując całość olejem albo nacierając woskami po wyschnięciu.
Zabezpieczy to też dodatkowo barwnik przed wypłukaniem i co ważne ochroni przed promieniowaniem UV, w którym wszystko blednie z czasem.

Farbę można długo przechowywać, najlepiej w zacienionym i chłodnym miejscu.

Barwnik ten jest też głównym składnikiem samoopalaczy. Można nim również barwic włosy.

Farby wodne dobrze mieszają się z farbami akrylowymi, które po wyschnięciu są bardzo wytrzymałe i są mniej szkodliwe niż farby oparte na żywicach syntetycznych.

Robiąc taką farbę, mniej szkodzimy środowisku, nie musimy na nią pracować ani po nią jeździć, znamy jej skład i nie używam szkodliwych pojemników, no i co bardzo ważne nie płacimy podatków, które później marnują politycy.
Satysfakcja też jest dużo większa, jak się pomaluje coś własnoręcznie zrobioną farbą.

Paulina Duda sesja fotograficzna w świetle UV

Sesja fotograficzna w świetle UV (ultrafiolet)
Pozowała Paulina Duda
fot.Barnaba

Budowanie z czegokolwiek, naturalne budownictwo. Część I

Po wybudowaniu paru pieców z gliny poczułem się pewniej w lepieniu i postanowiłem zrobić coś większego naturalnymi metodami.
Zależy mi na tym, aby sprawdzić różne technologie i zbudować coś funkcjonalnego, może to będzie mały sklep na moje rękodzieło, albo domek dla gości.
Postanowiłem zrobić z tego, co mam, bez wydawania dodatkowych pieniędzy. Poczytałem o różnych technologiach i postanowiłem przetestować rozwiązania z budynków zwanych „eartship”, są to proste i tanie konstrukcje autonomiczne.
Budynki tego typu robi się z ziemi i innych ogólnodostępnych materiałów, budowa nie wymaga dużej wiedzy, skomplikowanych maszyn ani ciężkiego sprzętu.

## Miejsce i materiały
Wybrałem miejsce we frontowej części ogrodu, wyrównałem teren i przygotowałem przestrzeń.
Kolejnym etapem było zebranie różnych materiałów. Robiąc porządki w pracowni, znalazłem stare rury opony, butelki, zepsutą ceramikę i inne materiały odpadowe.
Ułożyłem na ziemi stare rury, określają one obrys budynku, mają też trzymać podłogę i ściany.
Tam, gdzie są opony, miały być dwa wejścia, jednak po wysłuchaniu dobrych rad i przemyśleniu kwestii postanowiłem zrobić jedno małe wejście/okno dla dzieci i drugie trochę większe od południowo-wschodniej strony dla dorosłych.
Dzięki temu budynek będzie cieplejszy i mniej się będzie wychładzał. Od północnej strony będzie bardzo gruba ściana bez okien a od południowej, cieńsza ściana gliniana z oknem i przeszklenie na całej powierzchni, które zimą będzie działać jak szklarnia.

## Szkło i ziemia
Mając już obrys budynku, ułożyłem z kolegą butelki po piwie, które dostałem od sąsiadów. Wystarczyło mi na całą podłogę i pierwszą warstwę ściany.
Szklane opakowania są dobrym materiałem, izolują od ziemi, wyciszają i zabezpieczają przed gryzoniami, które jakoś ze szkłem sobie nie radzą.
Butelki układaliśmy puste (izolacja powietrzna), obok siebie na wilgotnej glinie całość zasypaliśmy kolejną warstwą ziemi.
Powstała w ten sposób podłoga, na którą będę dawał kolejne warstwy aż powstanie idealne klepisko. Zrobię to jednak dopiero, jak całość zadaszę.

Ziemię na budowę wykopuję od strony południowej, powstanie dziura, w której będzie się zbierać nadmiar wody z dachu i w której zamierzam hodować rośliny na kaskadowych półkach.
Ostatnie susze przekonały mnie do takiej hodowli roślin i zbierania wody w dołach.
Ziemia w tej części ogrodu jest mieszaniną iłów z piaskiem, więc mam mniej roboty wystarczy ją rozkopać, namoczyć i wymieszać z sianem.
Siano mam też z ogródką, koszę je kosą i dodaję do mieszanki podsuszone.

##Kolejna warstwa drewno opałowe i ziemia
Butelki się skończyły, a sama ziemia nie jest najlepszym rozwiązaniem. Można użyć siana lub słomy pomieszanej z gliną.
Często tez robi się budynki z klocków sprasowanej słomy i wszystko oblepia gliną. Nie znam żadnego rolnika, ale miewam różne odpady drewniane, więc skorzystałem z technologi zwanej cordwood.
Polega ona na budowaniu z podsuszonego drewna opałowego łączonego za pomocą gliny z dodatkiem piasku. Podobnie jak butelki ułożyłem równo pocięte kawałki drewna. Cordwood to stara technologia, która była popularna też w Polsce na północy kraju.
Jak widzicie na zdjęciu, wystają duże kawałki drewna, zrobiłem tak, aby kolejne warstwy ściany nakładać narzucając glinę wymieszaną z sianem, co dodatkowo jeszcze zwiąże całość.
Kawałki drewna wystające ze ścian, stworzą ładne nietypowe wzory, które wzmocnie i zachowam. Ścianę po wyrównaniu i opale ogniem i wybielę wapnem, co dodatkowo zabezpieczy i podkreśli jej piękno.

##Wszystko wolno
Całość robię w wolnych chwilach i powoli. Sypię ziemię do pojemników i czekam, aż rozmoczy ją deszcz, a kolejne warstwy wyschną.
Będą więc następne części tego tekstu wraz z postępem budowy.

Czarny dąb.

Widzieliście czarny dąb? Drewno zbite ciężkie twarde i całe czarne. Tak wygląda przetworzone i niemalowane. Zabezpieczam je tylko olejem bezbarwnym.
Mało osób zna to drewno, bo jest trudno dostępne ciężkie w obróbce i drogie. Nawet jak ktoś je widział, to raczej pomyśli, że to jest malowany na czarno dąb, niż inny gatunek drewna.
Nazywany jest czasem polskim hebanem i wiele osób może się zastanawiać, gdzie takie drewno rośnie. Okazuje się, że czarny dąb nie rośnie a długo leży pod ziemią.
Jest to zwykły dąb, który przewrócił się i został zalany lub zasypany ziemią. Po kilkuset latach leżenia zachodzą w nim zmiany fizykochemiczne. Drewno mineralizuje się, zmienia się jego kolor pod wpływem reakcji z żelazem.
Zaczyna przypominać bardziej węgiel niż drewno. Widoczne są jednak wzory i „słoje”, a raczej charakterystyczne dla dębu błyszczki takie małe punkty, które mają inną strukturę i inaczej odbijają światło.

## Suszenie
Drewno takie można znaleźć w kopalniach, żwirowniach a najczęściej małe kawałki na brzegach rzek. Szczególnie po powodziach, pojawia się go więcej, woda odrywa brzegi i odsłania nowe kawałki.
Drewno z rzeki niestety zwykle jest zbyt popękane, gdyż za szybko wysycha.
Jeśli uda ci się znaleźć taki kawałek to najlepiej na początku go nawilżać, aby nie tracił za dużo wilgoci z powierzchni.
Można go też suszyć w wilgotnych trocinach albo w piasku. Drewno powinno, schnąć bardzo powoli, w jednorodnych warunkach, bez dużych wahań temperatury i wilgotności.
Ludzie często nie znają wartości tego materiału i używają go do palenia, bo pali się długo i daje dużo ciepła. Po spaleniu zostaje miękki drobny brązowy popiół, który używam do barwienia drewna.

## Obróbka czarnego dębu.
Zwykle robię więcej rzeczy z czarnego dębu naraz, gdyż strasznie brudzi wszystko w okolicy.
Momentalnie pracownia robi się czarna, a osoby obrabiające go wyglądają, jakby wyszli z kopalni.
Do obróbki czarnego dębu stosuje wytrzymalsze i lepsze narzędzia, materiał jest twardy zmineralizowany i wszystko szybko się tępi. Bardzo dużo jest też odpadów, gdyż ciężko wykroić niepopękany kawałek.

## Wyroby z czarnego dębu
Najbardziej sprawdza się w kuchni deski zrobione z niego nie przypalają się od gorących garnków są wytrzymałe a jedzenie na nich prezentuje się świetnie.
Robię też deseczki do mieszania, nożyki patyczki pałeczki i inne akcesoria kuchenne. Nadaje się tez dobrze na biżuterię i różne drobiazgi, bardzo ładne jest połączenie z krzemieniem pasiastym.
Przedmioty z czarnego dębu potrafią być bardzo drogie, są osoby, które sprzedają deski do krojenia z piękna historią certyfikatami i badaniami za ponad tysiąc złotych.
Jak dla mnie to naciąganie ludzi i bezsensowne marnowanie środków i energii.
Można też być oszukanym i kupić normalny dąb jako czarny.
Czarny dąb ma różne odcienie, drewno powinno być całe czarne, a nie tylko na krawędziach.
Czasem ma odcień szarawy i mniejszy połysk, wydaje mi się, że są to kawałki, które krócej leżały pod ziemia.
Jest cięższy od zwykłego dębu o jakieś 7-10 % sprawia też wrażenie zimniejszego.

## Poszukiwania
Jeśli masz gdzieś w pobliżu rzekę warto się przespacerować po ulewnych deszczach i poszukać czarnych ciężkich kawałków.
Odczyszczone bardzo ładnie wyglądają

Subskrybuj